Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

02.04.2013 – SĘDZIOWIE „OSZCZĘDZAJĄ”

„OSZCZĘDNI” SĘDZIOWIE

W artykule Bogdana Wróblewskiego „Polska skąpi za przewlekłość” GW z 29 marca 2013 r. autor podaje alarmujące cyfry. Łączna ilość skarg na przewlekłość w sądach okręgowych i apelacyjnych wzrosła z 5327 w roku 2010, do 8665 w roku 2012 czyli o 63%, natomiast liczba przyznanych odszkodowań wzrosła w tym okresie z 926 do 1453 czyli  o 57%, to oznacza że coraz mniej skarg zostaje przez sędziów uznanych za zasadne. W roku  2010 za zasadne uznano 17.4% skarg, natomiast w roku 2012 ilość skarg uznanych za zasadne zmalała do 16.8%. Ale najciekawiej wygląda wysokość przyznawanych odszkodowań. Ustawowo mogą one wynosić od 2 do 20 tys. zł. W roku 2010 zasądzone odszkodowania wynosiły średnio 3456 zł, natomiast w roku 2012 odszkodowanie spadło do 2753 zł czyli o 20%, pomimo inflacji, wzrostu płacy średniej i minimalnej. Można powiedzieć, że sędziowie zupełnie nie przejmują się przewlekłością procesów i jedynie co robią, to zmniejszają ilość i wysokość i tak bardzo niskich, wprost śmiesznych odszkodowań.  SĘDZIOWIE OSZCZĘDZAJĄ!

Do liczb podanych w artykule dodałem trochę własnych obliczeń by podkreślić tendencję. Natomiast co mnie zaskoczyło to brak pytań do Ministerstwa Sprawiedliwości, dlaczego sytuacja w tej dziedzinie tak dramatycznie się pogorszyła w ciągu ostatnich trzech lat. Takie pytania w ogóle nie padły więc i podpowiedzi brak. Mnie ich ewidentnie brakuje, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę to, że organizacja i nadzór nad przebiegiem procesów to dziedzina nadzoru Ministra Sprawiedliwości oraz Prezesów Sądów Okręgowych i Apelacyjnych. Zarówno obecny jak i poprzedni Minister Sprawiedliwości odpowiedzialni za ten stan rzeczy zupełnie się tym nie przejmują. Trzeba dodać, że w Trybunale w Strasburgu oczekuje na rozpatrzenie 400 skarg z Polski na przewlekłość postępowań sądowych.

Trzeba postawić pytanie – co zrobiono w ciągu ostatnich trzech lat by skrócić skandalicznie długie postępowania sądowe? Nie znając odpowiedzi, a jedynie wyniki można powiedzieć, że NIC. Czy ktoś, za to odpowiada? Wydaje się, że nikt. Rozumowanie w tej sprawie jest bardzo proste. Jeśli zasądzono odszkodowania, bardzo niewiele i bardzo niskich, ale jednak zasądzono, to ktoś przecież ponosi za to odpowiedzialność i winę. Przede wszystkim, odpowiedzialni są za to sędziowie prowadzący przewlekle sprawy, ale również ich bezpośredni i wyżsi przełożeni z Ministrem Sprawiedliwości włącznie.

W artykule nie padło pytanie, ilu sędziów i prokuratorów zostało ukaranych i w jaki sposób, za przewlekłe prowadzenie spraw?   Z prostej statystyki wynika,  że tych ukaranych sędziów i prokuratorów powinno być minimum tylu, ile zasądzonych odszkodowań, to znaczy 3546. Być może wtedy wyznaczanie rozpraw co trzy miesiące nie było by możliwe jak teraz. Takim terminom nie dziwią się Prezesi Sądów Okręgowych i Apelacyjnych często „nadzorujących” te sprawy, oni je po prostu akceptują.

I jeszcze jedno, oprócz kar dyscyplinarnych wymierzanych sędziom i prokuratorom oraz ich przełożonym, powinni  oni ponosić kary finansowe co najmniej w wysokości  zasądzonych odszkodowań. Wydaje się wprost wysoce niestosownym, by to obywatele ponosili koszty nieudolnej pracy sędziów.

Przypomnę, że długość postępowań gospodarczych wynosiła w Polsce w roku 2010 850 dni, natomiast we Francji 76 dni. Warto dodać, że w tym okresie we Francji było 9 sędziów/100 tys. ludności a w Polsce 26 – trzy razy więcej! To skutek złej organizacji, lecz również wyraz stosunku do obywatela.

Jako społeczeństwo powinniśmy zacząć o tym myśleć i zacząć liczyć głównie na siebie. Musimy spowodować pozytywne zmiany, sami sędziowie tego nie zrobią.

Michał Ziębiński

 

2 komentarzy “02.04.2013 – SĘDZIOWIE „OSZCZĘDZAJĄ””

  1. Musze zgodzić się z gkostro. I odnoszę jeszcze wrażenie, że wszystko idzie w jeszcze gorszym kierunku. Powstają szkoły wyższe o profilach prawniczych, oczywiście prywatne, w których kształcenie zaczyna się i kończy w momencie wpłacenia pieniędzy za semestr. Potem wychodzi taki „prawnik” z tytułem magistra i nie umie nic. A jeszcze jak ma wpływowych rodziców to kariera murowana. a zdolni, pracowici ludzie bez „pleców” muszą zdawać się na łaskę lub niełaskę kancelarii. Coś niesamowitego…

  2. Już najwyższy czas uzdrowić ten chory system. Od wielu lat walczę z tzw. „wymiarem sprawiedliwości” o prawo do wychowywania swojego syna. Za każdym jednak razem okazuje się, że wygrywa matka, która uprowadza dziecko z kraju, jest skazana przez Sąd Szwedzki, nie zajmuje się wychowaniem dziecka tylko powierza je swoim rodzicom, wielokrotnie łamie polskie prawo, a mimo to sędziowie naszych sądów nadal uważają ją za idealną osobę do sprawowania władzy rodzicielskiej.
    Miałem styczność ze szwedzkim wymiarem sprawiedliwości i muszę powiedzieć, że tamta instytucja zasługuje na nazwę „WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI”, natomiast polskie sądownictwo powinno raczej nosić nazwę „WYMIAR NIESPRAWIEDLIWOŚCI I KORUPCJI”. Adwokatów obowiązuje tzw. „etyka zawodowa”, tylko że mam wrażenie że wszyscy zapomnieli już dawno co ten zwrot oznacza. Do tych zmian proponuję dołączyć odpowiedzialność karną dla adwokatów za składanie fałszywych oświadczeń, polegającą na dożywotniej utracie prawa do wykonywania zawodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *