Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

07.07.2012 – W POLSKIM SĄDZIE MOŻNA BEZKARNIE KŁAMAĆ!!!

Parafrazując Słonimskiego – „Sytuacja w Wymiarze Sprawiedliwości nie jest tak zła, jakby się pozornie wydawało. Jest znacznie gorsza”.

Polskie prawo jest chore, gdyż nie  karze za kłamstwa w sądzie.

Co mówi nasze prawo i Sąd Najwyższy.

„Składając wyjaśnienia, oskarżony nie jest zobowiązany do mówienia prawdy. Ma w zasadzie możliwość mówienia wszystkiego, co może prowadzić do jego uniewinnienia. Nie oznacza to, że oskarżony ma prawo do kłamstwa, może jednak nie obawiać się odpowiedzialności karnej za fałszywe wyjaśnienia.” To zaskakująca kazuistyka naszych prawników. Czyli „jestem za, a nawet przeciw”!!! Natomiast Sąd Najwyższy stwierdza:

„należy przyjąć, że oskarżony nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej za treści wynikające ze swoich fałszywych wyjaśnień, dopóki wyjaśnienia te służą realizowaniu jego obrony” (Uchwała SN z dnia 11stycznia 2006 r., sygn. I KZP 49/05).”

Bezkarne kłamstwa w sądzie

Podstawowym czynnikiem decydującym o kształtowaniu prawa powinno być nasze sumienie, gdyż tylko ono potrafi uwzględnić wszystkie uwarunkowania społeczne, gospodarcze i historyczne jakie wpływają na stanowienie prawa. Nie zawsze tak jest bo sumienia mamy różne. Stąd nasze prawo pozwala bezkarnie oskarżonym kłamać w sądzie! Zdumiewające jest to, że ta fundamentalna zasada prawna nie jest podana wprost, a trzeba ją dopiero wywieść z zawiłych komentarzy i uchwał Sądu Najwyższego. To świadczy o niskiej jakości naszego prawa.

To prawo jest niemoralne, nieracjonalne, łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa, sprzyja łamaniu prawa i jest nielogiczne, a poza tym ogromnie wydłuża śledztwa i procesy i zwiększa wielokrotnie ich koszty. To prawo stoi w sprzeczności z podstawowym celem procesu jakim jest dojście do prawdy i wydanie sprawiedliwego wyroku. Obecnie stosowane „prawo do kłamstwa” powinno być jak najszybciej zmienione.

Zdumionym czytelnikom wyjaśniam, że w/g naszego prawa, oskarżony może kłamać w swych „wyjaśnieniach” zarówno w śledztwie jak i w trakcie przesłuchań przed sądem i nie spotka go za to żadna kara, gdyż nasze prawo nie karze oskarżonych o przestępstwa, za składanie fałszywych „wyjaśnień”. Prawo karania za kłamstwo w sądzie czy prokuraturze jest zarezerwowane jedynie dla świadków czy pokrzywdzonych którzy „zeznają”. Takie „przyzwolenia na kłamstwo” w sądzie, jako prawo do obrony, niestety nie wytrzymuje krytyki. Przecież wystarczy, że oskarżony ma prawo do odmowy składania „wyjaśnień”. To w pełni wystarcza, dla ochrony jego praw obywatelskich. Przecież nie będzie łamany kołem by wyznał prawdę.

Prawo do kłamstwa jest chore

Podstawowe zarzuty jakie należy postawić aktualnemu „prawu do kłamstwa” można ująć co najmniej w sześciu punktach. I tak, aktualne prawo:

1. Jest niemoralne. Kiedy się o tym „prawie do kłamstwa” niedawno dowiedziałem, byłem kompletnie zaskoczony i zbulwersowany. Otóż przed Polskim sądem można kłamać w majestacie prawa. To, że do tej pory nikt nie zwrócił na to uwagi i nie wystąpił o zmianę tego absurdalnego, niemoralnego i złego przepisu jest zdumiewające.

2. Łamie konstytucyjne prawa każdego obywatela do równości wobec prawa, gdyż dzieli obywateli na „gorszych”, którzy za fałszywe zeznania są karani i zupełnie słusznie, oraz na „lepszych”, którymi są oskarżeni przestępcy,
których karać nie można

3. Obrona obecnego „prawa do kłamstwa”, tym, iż jest ono oparte na prawie rzymskim, nie wytrzymuje krytyki. Prawo anglosaskie, choć nie tylko, każe oskarżonego za składanie fałszywych zeznań . Jakiś czas temu media doniosły, że we Włoszech, kobieta oskarżona o zamordowanie współlokatorki, w końcu została uniewinniona, jednak sąd w trakcie procesu skazał ją na dwa lata więzienia, za składanie fałszywych zeznań. Wyrok wykonano. Jak widać sami współcześni rzymianie nie naśladują wiernie swoich przodków.

4. Fałszywe „wyjaśnienia mogą być później wykorzystane do ferowania niesprawiedliwych, łamiących prawo wyroków, opartych na tych fałszywych „wyjaśnienia”. Co bulwersujące, takie fałszywe wyjaśnienia są używane do uzasadnień błędnych postanowień Sądu Najwyższego!  To powoduje łamanie prawa i korupcję.

5. Przyzwolenie na kłamstwo oskarżonych w „wyjaśnieniach” jako element prawa do obrony, jest po prostu nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne, gdyż może prowadzić do uniewinniania przestępców. Jeśli oskarżony kłamie, a sędzia uzna to za prawdę i na tej podstawie wyda wyrok uniewinniający, to prawo to, powoduje, że wynik takiego procesu, jest zaprzeczeniem jego podstawowego celu to znaczy wydania sprawiedliwego wyroku. Przecież nie można się zgodzić by prawo służyło jego zaprzeczeniu. Nie można prawem sankcjonować kłamstwa i to przed sądem.

6. Przyzwolenie na kłamstwo powoduje ogromne wydłużenie procesów i zwiększenie ich kosztów. Przyzwolenie sądu na kłamstwo wydłuża zeznania, czas na ich protokołowanie a potem odpowiedzi strony przeciwnej i analizę tych zeznań przez sąd. W praktyce, takie „odkłamanie” zabiera wielokrotnie więcej czasu niż samo kłamstwo. Proces się wydłuża, a koszty rosną.

Uznając zasadność przytoczonych argumentów należy stwierdzić, że aktualne prawo, pozwalające na kłamstwa oskarżonych na sali sądowej,  działa na szkodę wymiaru sprawiedliwości, jest niemoralne, społecznie szkodliwe i należy je niezwłocznie zmienić.

Za kłamstwo w sądzie karani powinni być wszyscy.

Wprowadzenie do polskiego prawa, zasady karania za fałszywe zeznania, wszystkich uczestników procesu, znacznie je ograniczy, gdyż obawiając się kar i wiedząc, że będą one konsekwentnie egzekwowane, oskarżeni będą raczej odmawiali zeznań, niż „zamulali” akta sprawy kłamstwami, które i tak nie mogą służyć uczciwej obronie. Niestety kłamstwo jest obecnie przez prokuratorów i sędziów bagatelizowane, gdyż nie reagują oni na kłamstwa, choć powinni to robić z urzędu. Tak więc, nie tylko należy zmienić prawo, lecz również niedopuszczalne praktyki funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości, które sprawiają, że karanie za fałszywe zeznania jest prawem martwym.

Oczywiście walka z kłamstwem w sądzie musi dotyczyć wszystkich uczestników procesu a więc także sędziów, prokuratorów i adwokatów. Sędzia czy prokurator, to nie jest zwykły urzędnik, to przedstawiciel „trzeciej władzy” i powinien być traktowany w sposób specjalny. Kłamstwo popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów musi być karane bardziej surowo i powinno być to jasno określone w kodeksie karnym.

W tekście tym, wyrazy „zeznawać” i „wyjaśniać” ujęte są w cudzysłów by podkreślić niestosowność tych rozróżnień w sądownictwie. Otóż świadkowie „zeznają” a oskarżeni „wyjaśniają”. Za fałszywe „zeznanie” grozi kara do trzech lat więzienia, natomiast za fałszywe „wyjaśnienia”, nie. W języku potocznym używa się w obu przypadkach słowa zeznawać.

W słowniku języka polskiego słowo „zeznawać” oznacza „przedstawiać, wyjawiać posiadane
wiadomości w toczącym się procesie sądowym, w śledztwie”, natomiast słowo „wyjaśniać” oznacza „1. Czynić coś jaśniejszym, bardziej zrozumiałym, objaśniać, tłumaczyć, 2. Podawać powody, motywy, uzasadniać, usprawiedliwiać, także ujawniać sekretne tło wydarzeń.”   Słowo zeznawać odnosi się głównie do wymiaru sprawiedliwości natomiast, słowo wyjaśniać, ma szersze znaczenie i zostało przez prawników wprowadzone w sposób sztuczny. W praktyce, zarówno świadek jak i oskarżony, wypowiadając się przed sądem zarówno „zeznają” jak i „wyjaśniają” i trudno jest te rzeczy niekiedy oddzielić.

W konsekwencji należy uznać, że zarówno świadkowie jak i oskarżeni, „zeznają”  i są jednakowo karani za składanie fałszywych zeznań. Należy  zatem usunąć z kodeksów słowo „wyjaśniać”. Przedstawione propozycje są oparte na negatywnych doświadczeniach, dotyczących działania Wymiaru Sprawiedliwości w tym zakresie.

Ta jedna, prosta i łatwa do przeprowadzenia zmiana, ma kapitalne znaczenie dla naprawy funkcjonowania naszego Wymiaru Sprawiedliwości. Ta zmiana znacznie usprawni jego działanie, przyspieszy wydawanie sprawiedliwych wyroków i zmniejszy koszty procesów. Sprawi,  że nasze prawo stanie się jasne, zrozumiałe i zgodne z powszechnym odczuciem moralnym. Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!

 

Michał Ziębiński

 

Czy podoba ci się artykuł 4?

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

10 komentarzy “07.07.2012 – W POLSKIM SĄDZIE MOŻNA BEZKARNIE KŁAMAĆ!!!”

  1. Dokładnie tak jest, wczoraj na rozprawie o uregulowanie kontaktów z dzieckiem byłem pomawiany cały czas, wmawiano mi różne rzeczy posługując się nawet dzieckiem które rzekomo słyszało rzeczy których nie miało prawa usłyszeć bo nie ma takiej opcji. Niestety mając na biurku dowody które mogłem przedstawić w ciągu kilku sekund …. hmmm no właśnie nie mogłem ponieważ sędzia nie pozwoliła – a zawsze myślałem że w sądzie liczą się dowody.

    1. słowem klucz dlaczego nie pozwoliła jest samo nie pozwoliła sugerujące płeć żeńską co w sprawach rodzinnych zazwyczaj jest zakończone przegraną mężczyzny

  2. Ja jestem pokrzywdzoną, w sprawie karnej wszczętej z urzędu.Będąc na rozprawie czułam się strasznie, gdyż oskarżona kłamała, a ja mówiąc prawdę zdałam sobie sprawę że ona mając adwokata, może każde słowo przekręcić na swoją korzyść.A to ja cierpiałam i fizycznie i psychicznie i sobie tego nie zmyśliłam!!!! Nie stać mnie na adwokata, nie chcę z urzędu choć spełniam warunki, bo nie chcę żeby oskarżona wiedziała gdzie pracuję-może się mścić, mi już wystarczy że wie gdzie mieszkam..I czuję że jestem na przegranej pozycji bo z jej adwokatem nie wygram, pomimo obdukcji i zeznań świadka, którego wiarygodność próbują obalić.Dla mnie to prawo broni oskarżonych.Jeśli w mojej sprawie oskarżoną uniewinnią to będzie mogła mi kolejny raz przyp… za przeproszeniem,bez żadnej konsekwencji.

  3. Nareszcie ktoś o tym absurdzie pisze wyraźnie.
    Czas trwania spraw wskazuje że głównym celem nie jest wypracowanie wyroku ale raczej „trwanie w procesie”. Ba nie jest wypracowanie sprawiedliwego wyroku opartego na prawdzie skoro najbardziej zainteresowany w wywikłaniu się z sytuacji jest oskarżony może łgać bezkarnie.
    Po co zatem wszelkie gadanie o „zagrożeniu w przypadku utrudniania postępowania” ?
    Czym jest zatem kłamstwo w sądzie jak nie utrudnianiem …?
    jCzy ktośjest w stanie wyjaśnić to mnie – tępemu technikowi – co prawda po studiach, ale chyba za dużo było na nich matematyki …

  4. W sadach nie tylko pozwala się na kłamstwa, ale wręcz same osoby zasiadające na sędziowskich stołkach bezczelnie kłamią by wydawać niesprawiedliwe wyroki.
    Tak było w mojej sprawie w krakowskim Sądzie Okręgowym, gdzie Marta Ł. wraz z Teresą D. powymyślały kłamstwa by wydać z góry ustalony wyrok (tj. przed zebraniem materiału dowodowego, co niechętnie czyniły, a wyrok zamiast na nim oparły na wymyślonych przez siebie kłamstwach). Marta Ł. posunęła się do tego stopnia, że nie tylko przeczyła jednej stronie, ale w uzasadnieniu wyroku przeczyła zeznaniom obu stron, podając wymyślone przez siebie kłamstwa, byle tylko czymś usprawiedliwić niesprawiedliwy wyrok.
    Niestety wśród prawników jest tak, że już z aplikantów robią przestępców, otwierając im drogę do kariery i pieniędzy. A później ciąga się za sznureczki i mamy „polskie prawo”. Jak coś nie tak to ci co zaszli wyżej przecież więcej mają za pazurami i nie pozwolą skrzywdzić swych „wychowanków”.

  5. Tego problemu tzn. dozwalanie kłamania przez oskarżonego w celu obrony nie można rozpatrywać jednostronnie bez uwzględniania zarzutów prokuratora. Zarzuty, to często tworzone „legendy” bez dowodów, oparte trochę na zasadzie „co poeta miał na myśli” . Jeśli prokurator ma fantazję to ze słów świadków, żenujących protokołów policyjnych, wynurzeń ekspertów itd może stworzyć nieprawdziwą historię zarzutów i pytanie – czy to jest też kłamstwo? Czy prokurator powinien być za to karany? A przedłużanie w wielu przypadkach aresztu tymczasowego tylko dlatego, że prokurator tak naprawdę nic nie ma, ale uparł sie na „klienta” i może „coś” się znajdzie? Uważm, ze problem jest duży więc na obecnym etapie „prawa” (cudzysłów zamierzony, bo nie zgadzam sie z wieloma ustawami i regulacjami prawnymi stanowionymi w interesie określonych grup, resortów, „mafii” czy w wyniku fobii poszczególnych ludzi bedacych akuratnie na eksponowanych stanowiskach), kłamanie przez oskarżonego jest całkiem na miejscu.

  6. czy nikt nie potrafi uczciwie napisac i powiedziec, ze ustawodawca legalizujac klamstwo choc i zapewnie zlodziejstwo i oszustwo : kryminalizuje spoleczenstwo, i nawoluje do popelniania przestepstw.
    jesli takowe bedfa popelniane tylko w Polsce to jest o.k , ale gdy w normalnym kraju taki wychowanek systemu popelni przestepstwo, to niestety przezyje ogromne rozczarowanie, gdyz taka kryminalizacja wcale nie pozwoli mu na jego „obrone” i w efekcie bedzie mogl uzalac sie nad niska kultura demokratyczna innego panstwa, ktore uciska „pozadnego” kryminaliste.

    ustawodawca jest winny kryminalizowania spoleczenstwa i legalizuje przestepstwa.

  7. Usankcjonowanie kłamstwa dla oskarżonego ma paradoksalnie negatywny wpływ na traktowanie jego samego przez sąd. Skoro wolno mu kłamać to wszystkie jego wyjaśnienia, także wtedy gdy jest niewinny i mówi prawdę są siłą rzeczy traktowane jako mało wiarygodne. Wówczas jego pozycja w wyjaśnianiu spraw jest gorsza niż pozycja np. oskarżyciela. W tym sensie jest on traktowany gorzej i jest to nierówne traktowanie.

    1. @Dariusz – jest dokładnie tak jak piszesz. Ja własnie dostałem wyrok w I instancji, będąc fałszywie oskarżonym o spowodowanie wypadku drogowego. I było tak jak piszesz – sąd z definicji uznał moje wyjaśnienia za „całkowicie niewiarygodne”, a moja żona, jako świadek również została w ten sam sposób potraktowana. My mówiliśmy prawdę o zdarzeniu, rzekomo poszkodowany, który swoim działaniem doprowadził do wypadku, kłamał jak najęty. Podstawił fałszywego świadka, który nawet nie wiedział ile osób było na miejscu zdarzenia. Jedno z ich kłamstw było na tyle bezczelne, że sąd wcielił się w ich adwokata i wręcz w uzasadnieniu wyroku napisał, że oni mogli tego nie widzieć, co zeznawali, ale wszystko inne co mówią to „zeznania szczere, swobodne, bez kalkulacji”.
      Ja nie rozumiem skąd u autora tekstu przekonanie, że każdy oskarżony jest z definicji winny i od razu kłamie ? Moja sytuacja pokazuje, że można mówić prawdę, być oskarżonym, bronić się bez prawa do faktycznej obrony (skoro z góry zakłada się, że oskarżony kłamie, a każdy jego dowód, w tym materialny, jest odrzucany, bo oskarżony „manipuluje” dowodami) i być skazanym za niewinność.
      Problem polskiego wymiaru niesprawiedliwości leży gdzie indziej. Natomiast zgadzam się, że również oskarżony powinien odpowiadać za składanie fałszywych wyjaśnień, pod warunkiem, że to mu się udowodni. Sposób „udowadniania” winy w polskich sądach jest jednak tak dalece odbiegający od zasady prawdy materialnej, że kto nie stanął przez sądem jako oskarżony (niewinnie) ten sobie zwyczajnie sprawy nie zdaje jak łatwo skazać niewinnego. Właśnie również z tego powodu, że oskrażonego z góry traktuje się jako potencjalnego kłamcę.

  8. Zadaje sobie często pytanie co w państwie Polskim nie jest chore , od sprawiedliwosci po sluzbe zdrowia zgnilizna moralna sie rozpanoszyła , z ust politykierów slychac tylko bełkot kłamstw i zapewnień ktore sa nie realizowane .
    Przy takim poparciu zakłamania , wazeliniarstwa , lizusostwa mozna w państwie Polskim trwać jako rzadzacy , bo obecni politykierzy i tak nie rzadza Polska.
    Skoro prokuratorzy twierdza ze kłamstwo jest obrona podejrzanego , to sie pytam jak mozna dojsc do prawdy skoro kłamstwo przyjmowane jest za prawdę ???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *