Wszystkie wpisy, których autorem jest admin

24.01.2017 – NAPRAWMY NASZĄ DEMOKRACJĘ

NAPRAWMY NASZĄ DEMOKRACJĘ

Tylko w pełni świadome, dobrze poinformowane społeczeństwo może naprawić naszą demokrację i zbudować silne państwo.

Rzetelna i wyczerpująca informacja społeczeństwa jest niezbędna dla budowy społeczeństwa obywatelskiego i silnej sprawiedliwej Polski. Będzie to możliwe wtedy gdy pokonamy podziały i w pełni wykorzystamy wiedzę i umiejętności wszystkich obywateli dla budowy państwa. By to osiągnąć konieczne jest min. uzupełnienie obecnych systemów informacji państwowej i samorządowej tak, by dostarczały one kompletnych informacje oraz pozwoliły na wzajemną szybką komunikację z władzami. Silna Polska jest konieczna, by nasze państwo przetrwało i by liczyli się z nami zarówno nasi ewentualni wrogowie i sojusznicy. Nasza geografia i historia wskazują, że istnienie Polski nie dla wszystkich było i jest takie oczywiste. Tylko zjednoczone, świadome i dobrze poinformowane społeczeństwo może zbudować silne państwo. Budowa silnego społeczeństwa i państwa jest teraz naszą racją stanu.

Ułomna demokracja

Trwający obecnie w Polsce, Europie i na świecie kryzys demokracji ma wiele przyczyn. Jedną z nich, być może najważniejszą, jest brak właściwej komunikacji pomiędzy rządzącymi a rządzonymi, władzą a społeczeństwem, „elitami” a resztą obywateli. Ten brak kontaktu i komunikacji „elit” ze społeczeństwem, z jego potrzebami, opiniami i doświadczeniami powoduje alienację ”elit” od społeczeństwa i zerwanie podstawowych więzi potrzebnych dla sprawnego i mądrego, sterowania państwem. Zjawisko to mogliśmy obserwować w Polsce od zarania transformacji w 1989 roku. Jego skutki dla społeczeństwa i państwa są fatalne. Doprowadziły do regresu społeczeństwa obywatelskiego, zamiast tak potrzebnej jego odbudowy. Arogancja władzy była i jest ogromna, nie tylko na szczytach władzy, lecz również na wszystkich szczeblach administracji rządowej i samorządowej. Stąd u wielu ludzi z tak zwanych ”elit” zdziwienie, zaskoczenie i niezrozumienie społecznego buntu, którego dobitnym wyrazem były ostatnie wybory. Pomimo kolejnych zmian, władza dalej nie zmieniła podstawowych relacji ze społeczeństwem i rządzi ponad nim. To powoduje zasadniczy sprzeciw  społeczeństwa i bunt.

Obecny system przedstawicielski, w którym raz na cztery lata obywatel, wrzuca kartkę do urny, niczego nie zmienia. Może jedynie wyrazić swoją ocenę i protest, jednak po wyborach rządzący znów pozostają poza realną kontrolą społeczeństwa. To demokracja proceduralna – ułomna. Taki stan rzeczy zagraża sprawnemu funkcjonowaniu państwa i społeczeństwa i może, jak wskazuje nasza historia, zagrozić jego istnieniu.

Lekcje historii

Bohdan Cywiński w nocie od autora, do piątego wydania RODOWODÓW NIEPOKORNYCH (PWN 2010), które ukazało się czterdzieści lat po pierwszym wydaniu z 1971 roku pisze. Młodszym wyjaśniam, że wtedy, była to kultowa książka o rodzeniu się Polskiej inteligencji i którą czytało się z wypiekami na twarzy.

„Na to nakłada się najważniejsza, bo warunkująca wszystkie pozostałe wymiary naszego życia zbiorowego, sprawa naszej niepodległości i niezawisłości. Niepodległe państwo mamy nieprzerwanie od dwudziestu jeden lat. To już drugie takie dwudziestolecie od lat ponad … trzystu. Tak, to nie błąd w rachunku – w 1710 roku Rzeczpospolita Obojga Narodów już rzeczywiście niepodległym państwem nie była. Ta chronologiczna arytmetyka mówi coś o naszej „niewzruszenie pewnej” egzystencji politycznej i o prawdziwości sloganów o jej bezpieczeństwie. W tej kwestii nie wolno wierzyć niczyim gwarancjom. Żyjemy na politycznym przedmurzu i nie powinniśmy o tym zapominać. Dla Rosji jesteśmy po pierwsze uciążliwym zawalidrogą na szlaku do Europy, po drugie – odwiecznym wichrzycielem, budzącym odruchy buntu różnych narodów przeciwko moskiewskiemu czy petersburskiemu imparium. Dla Europy zachodniej z kolei jesteśmy ziemią kresową, którą dobrze jest mieć, ale której nie traktuje się jako integralnej i niezbędnej do życia części całego organizmu i w której obronę inwestować warto tylko ograniczone siły i środki. Toteż bywaliśmy, bywamy i będziemy bywać przedmiotem przetargów. Pierwsze rokowania na temat rozbioru Polski toczyły się między Iwnem Groźnym, a cesarzem w roku 1570, a ostatnie, o których wiemy w Jałcie i Poczdamie. W międzyczasie można takich układów wymienić co najmniej kilkanaście – ze strony zachodniej występowały w nich najczęściej Prusy i Austria, ale sporadycznie także Francja – kolejno monarchiczna, rewolucyjna i republikańska, Anglia, wreszcie pod koniec drugiej wojny światowej – także Stany Zjednoczone. Naiwnością byłoby traktowanie tych wydarzeń jako serii oderwanych przypadków. Przeciwnie – jest to łańcuch potwierdzeń stałej tendencji politycznej, ujawniającej się, ilekroć Rosja wydaje się światu silna, a Polska – i  w ogóle środkowa – wschodnia Europa – słaba. Przy konstelacjach przeciwnych silna Polska może liczyć na sojusze z Zachodem. Konferencji wersalskiej nie byłoby, gdyby nie rozsypała się wcześniej carska Rosja. Cynicznie i inteligentnie pisał o tym pod koniec lat 20. Francuski nacjonalista Bainville, twierdząc, że idea samostanowienia narodów może w Europie być stosowana tak długo, jak długo Rosja będzie jeszcze słaba – i ani roku dłużej. Historia całego XX  w pełni przyznała mu rację. Wniosek nasuwa się oczywisty: na mapie Europy nie ma miejsca na Polskę słabą i potulną – utrzyma się tylko Polska silna i bardzo samodzielna politycznie”. (wszystkie podkreślenia MZ).

Należy podkreślić z całą stanowczością Polska musi być silna – nie wielka. Wielka to już była i wiemy jak to się skończyło. Przepraszam za ten długi cytat, ale dopiero cały tekst  dramatycznie obrazuje naszą sytuację.

By w pełni uzmysłowić aktualność cytowanych wyżej opinii, przytoczę pewne informacje z książki Henrego Kissingera PORZĄDEK ŚWIATOWY (Wydawnictwo Czarne, 2016). Książkę wydano po angielsku w 2014 roku.

Na stronach 33-34 znajduje się mapa „EUROPA PO POKOJU WESTWALSKIM, 1648”. Widnieje na nich POLSKA (RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW) jako wielkie terytorialnie państwo – porównywalne z Francją i Hiszpanią razem wziętych. Na stronach 72-73 znów oglądamy mapę „EUROPA PO KONGRESIE WIEDEŃSKIM, 1815”. Z tej mapy, Polska po prostu zniknęła. Jest tylko maleńkie Królestwo Polskie, którego królem jest Car Rosji. Jednak to nie wymowa tych map mnie uderzyła lecz fakt, że na kilkudziesięciu stronach, pomiędzy tymi mapami, nie ma ani jednego słowa o tym, co się stało z tym wielkim państwem. Co spowodowało zniknięcie Polski z mapy Europy i kto tego dokonał. Kissinger, kiedy pisze o Europie, w zasadzie wymienia pięć państw: Anglię, Francję, Niemcy, Austrię i Rosję. To są rzeczywiści gracze. Reszta się nie liczy! O tym, że rozbioru Polski w latach 1772, 1793 i 1795 dokonały Austria, Prusy i Rosja nie ma ani słowa. Widać autor uznał te wydarzenia jako mało interesujące i nie mające istotnego znaczenia. I jeszcze „drobiazg”. Na stronie 108. Kissinger pisze „Oblężenie Wiednia (1683), przełamane w tym samym roku przez europejską armię pod dowództwem księcia Eugeniusza Sabaudzkiego[1], wyznaczyło punkt szczytowy osmańskiej ekspansji.” Trudno posądzać Kissingera o brak kompetencji, czy zwykłą złośliwość. On tak po prostu widzi Europę, Polskę i świat. Szczególnego znaczenia stwierdzenia te nabierają w świetle faktu, że ich autor powołany został na stanowisko doradcy nowego prezydenta USA.

W powieści ”2017 WOJNA Z ROSJĄ” Richarda Shirreffa  wydanej przez REBIS w 2016r. autor opisuje zajęcie przez Rosję, w ciągu dwóch dni maja 2017 roku, krajów bałtyckich. Ta powieść jest ważna z racji pozycji jej autora. Ten angielski generał, były zastępca dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie, opisuje reakcje NATO na atak Rosji na kraje bałtyckie i mechanizmy powstawania decyzji o ich obronie, oraz stan gotowości bojowej wojsk krajów wchodzących w skład NATO. To nie fabuła tej książki jest ważna, ale przekazywane z pierwszej ręki informacje, przez człowieka który na co dzień spotykał się z funkcjonowaniem mechanizmów NATO. Nie jest to obraz, delikatnie mówiąc budujący, a dla nas Polaków wręcz groźny i zmuszający do poważnego zastanowienia się nad losami kraju. Zasadnicze decyzje powstają długo w wyniku zderzenia różnych interesów państw, członków NATO, a rzeczywista siła operacyjna wojsk NATO, daleka jest od  statystyk o sumie wielkości sił zbrojnych poszczególnych państw członków sojuszu.

Autor, który bardzo realistycznie i krytycznie opisuje realne funkcjonowanie NATO w przedmowie do książki z maja 2016r. pisze „Niemniej zajęcie Krymu, wsparcie udzielone przez Rosję separatystom we wschodniej Ukrainie, najazd na ten kraj, a także deklaracja prezydenta Putina, iż zamierza on zjednoczyć całą rosyjskojęzyczną ludność pod sztandarami Matki Rosji, diametralnie zmieniły moje poglądy. Rosja jest naszym strategicznym przeciwnikiem, który wszedł na kurs kolizyjny i dąży do konfliktu z Zachodem. Rozbudowuje i wzmacnia potencjał militarny, odrzuciwszy przy tym zasady, na których oparto po zimnej wojnie bezpieczeństwo w Europie. Prezydent Putin rozpoczął proces, który może zostać przerwany tylko wówczas, gdy Zachód się ocknie, dostrzeże groźbę wojny i zacznie wreszcie działać. Ta książka ma przebudzić ludzi. Teraz , gdy nie jest jeszcze za późno”. (podkreślenia MZ).

 Z daty podpisania przedmowy wynika, że książka ukazała się w Anglii na dwa miesiące przed szczytem NATO w Warszawie, na którym podjęto decyzje o relokacji wojsk NATO we wschodnich państwach NATO. Jaki wpływ wywarła na podjęte decyzje nie wiadomo. Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego decyzja o wzmocnieniu „wschodniej flanki NATO” spowodowała rozmieszczenie amerykańskiej brygady pancernej w Polsce przy jej granicy zachodniej. Podjęte decyzje i działania, niestety nie  rozwiązują w dostatecznym stopniu sprawy bezpieczeństwa Polski.

Mały lecz jednak istotny nas szczegół. Sekretarzem generalnym Rady NATO, jest w tej powieści były Polski premier o nazwisku Radek Kostilek. Polska przystąpiła do NATO w 1999 roku. Pan generał, Anglik, Europejczyk, spotykał się wielokrotnie z polskimi oficerami i wielokrotnie słyszał i na pewno czytał polskie nazwiska w różnych dokumentach. Nie zadał sobie trudu by to nazwisko sprawdzić, czy jest po prostu Polskie. Nie zwrócili na to uwagi redaktorzy i liczni doradcy. Dla wszystkich tych ludzi Polska, to jeden z wielu małych europejskich krajów na wschodzie Europy o trudnych do wymówienia nazwiskach. Powinniśmy o tym pamiętać. Jakie wnioski płyną dla nas z przytoczonych książek? O nasze własne interesy musimy przede wszystkim zadbać sami. A zadbamy wtedy gdy Polska jako państwo będzie silna.

Silna Polska

Silne państwo, to przede wszystkim silna gospodarka, silny nowoczesny przemysł, sprawne rządy i administracja dobrze współpracująca z społeczeństwem. Podkreślam, że Polska pomimo wielu atutów i zasobów silnym państwem jeszcze nie jest. Piszę, jeszcze, bo uważam, że w sprzyjających okolicznościach zewnętrznych i przede wszystkim wewnętrznych Polska takim silnym państwem stać się może i po prostu musi by przetrwać. Jeśli mamy budować silne państwo musimy wykorzystać nasze zasoby. A głównym, najważniejszym i najcenniejszym zasobem naszego państwa są ludzie! Nasze społeczeństwo. To co mnie bardzo zawsze martwiło, wręcz oburzało, to nieumiejętność wykorzystania przez rządzących wiedzy, zdolności, doświadczenia, energii i zapału, setek tysięcy zdolnych, wykształconych i rozsądnych ludzi, dla budowy i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i  silnego państwa. Od lat politycy marnują ten najcenniejszy kapitał jakim są ludzie. I sprawa zasadnicza. Istniejący podział naszego społeczeństwa sprowokowany i podsycany przez walczących ze sobą polityków dramatycznie osłabia Polskie Państwo i Polskie Społeczeństwo! By to zmienić trzeba min. zacząć od stworzenia dostępu do rzetelnej i kompletnej informacji o stanie państwa i jego instytucji. Kłótnie zostawmy politykom, natomiast społeczeństwo, powinno na nie spojrzeć z racjonalnym dystansem.

Informacja

By prowadzić jakąkolwiek działalność, trzeba posiadać wystarczający zasób informacji. Niestety w Polsce INFORMACJA ciągle jest niedoceniana, a to bardzo cenny „towar”. Te informacje potrzebne są w szczególności rządowi i jego agendom, władzom samorządowym ale i społeczeństwu, by miało ono bieżącą informację o stanie państwa i wynikach  działań rządu, oraz organów samorządowych. Obecnie działające systemy informacji jednostek rządowych i samorządowych w postaci Biuletynów Informacji Publicznej (BIP), tylko częściowo spełniają tę rolę, gdyż podawane są w nich informacje które władza chce podać i każdy to robi wg. własnego uznania. W rezultacie podawane informacje są niekompletne. Ich zakres, struktura, sposób prezentacji i łatwość dostępu do nich są niewystarczające. Stąd potrzeba włączenia społecznych organizacji pozarządowych w proces ulepszania BIP w oparciu o ustawy o petycjach i BIP. To będzie ważny krok w tworzeniu demokratycznego państwa i dobrze poinformowanego społeczeństwa obywatelskiego.

Praktyczny przykład

Dla zobrazowania wagi dobrej informacji dla zarządzania, przytoczę przykład niedawnego protestu pielęgniarek z Centrum Zdrowia Dziecka. Wypowiedzi zainteresowanych stron, w tym Ministra Zdrowia, był przykładem chaosu informacyjnego pomiędzy ministrem i pielęgniarkami na temat płac, a społeczeństwo przyglądało się temu zdezorientowane. By ocenić obiektywnie ten spór, zabrakło dokładnych danych i analiz na ten temat. Takie dane powinny być łatwo dostępne dla wszystkich w BIP-ach, MZ i szpitala. Dla przykładu podaję, jak taka tabela danych płacowych w przybliżeniu powinna wyglądać.

W tytule powinna zawierać nazwę szpitala oraz plan i wykonanie budżetu oraz wynik, liczbę zatrudnionych, liczbę łóżek, procent ich wykorzystania i koszt dzienny łóżka. W samej tabeli: kod szpitala, rok, klasyfikator, grupę pracowników np. lekarze, pielęgniarki, salowe, sprzątaczki, personel techniczny, administracja, dyrekcja. Dla każdej z tych grup należy podać dane od 1989 roku: liczba pracowników, procent w stosunku do całości, suma wynagrodzeń, procent do całości płac, płaca średnia, stosunek do średniej krajowej, wzrost rok do roku, inflacja, mediana, dominanta, minimalna i maksymalna płaca brutto, miesięczna przeciętna liczba godzin pracy, stosunek do ustawowych godzin pracy, wynagrodzenie za godzinę, procentowy wzrost płac za okres 1989-2016. Podobnie wygląda tabulogram roczny z wynikami za dwanaście miesięcy z podsumowanie dla danego roku. Pod tabelami uwagi, w których wyjaśnia się m.in., że mediana to wynagrodzenie, które dzieli pracowników na dwie połowy – tych, którzy zarabiają więcej niż mediana i tych co zarabiają mniej a dominanta to zarobki największej grupy pracowników. Niżej powinno być miejsce na wpisywanie, uwag i propozycji odnośnie zakresu i struktury informacji podanych w tabeli. Na stronie Ministerstwa powinna być podana tabela zbiorcza dla wszystkich szpitali podległych MZ z możliwością wejścia do tabeli każdego szpitala oraz do tabel przekrojowych, podających dane o wynagrodzeniach każdej z grup pracowników dla wszystkich szpitali lub grup szpitali. W przeglądanych BIP-ach nie udało mi się znaleźć podobnej tabeli, co wskazuje, że istnieje potrzeba ich opracowania.

OBIP -Obywatelski Biuletyn Informacji Publicznej

Informacje opracowane we współpracy z organizacjami społecznymi, dla odróżnienia, powinny być zgrupowane w OBIP będący uzupełnieniem systemów BIP. OBIP będzie zawierał wybrane informacje ogólne o kraju, dane szczegółowe dla wszystkich jednostek których zakres i struktura będą wspólne, takie jak; plan i wykonanie kosztów, zatrudnienie i płace. Następnie dane specyficzne dla danego resortu czy działalności. Ponadto osobną grupę będą stanowiły dane porównawcze z danymi krajów Europy i świata. Chodzi o to by dopracować się informacji które w swym zakresie i formie prezentacji będą odpowiadały odbiorcom, to znaczy społeczeństwu.  Musimy doprowadzić do tego, by każdy obywatel po wprowadzeniu adresu OBIP, po kilku kliknięciach mógł obejrzeć opisaną wyżej tabelę płacową dla swej gminy, swego szpitala, szkoły czy interesującego go resortu.

Komunikacja i kontrola społeczna

Politycy, od lat, zupełnie nie zauważają, że potrzeby i oczekiwania społeczeństwa zmieniły się w sposób zasadniczy. Dotyczy to szczególnie zasad i metod komunikacji społecznej i partycypacji społeczeństwa w działaniach władzy. Nie można, jak robią to dotąd politycy, „dopasować społeczeństwa” do metod rządzenia i komunikacji wymyślonych w XIX i XX wieku. Rząd we współpracy ze społeczeństwem powinien dopasować systemy informacji i komunikacji do potrzeb, świadomości, aspiracji i oczekiwań społeczeństwa XXI wieku. Wbrew krytycznym opiniom uważam, że możliwa jest poprawa stylu i metod rządzenia państwem i współpracy władz ze społeczeństwem min. poprzez wprowadzenie proponowanego interaktywnego systemu informacji OBIP. Powszechne wdrożenie takiego systemu jest stosunkowo proste i można je dokonać szybko przy minimalnych nakładach. Wdrażając ten system, nie tylko dostarczymy obu stronom dialogu, to znaczy władzy i społeczeństwu, zasobu niezbędnych, obiektywnych informacji, lecz również, poprzez interaktywność tego systemu, stworzymy nowe kanały komunikacji społecznej. To poważny krok w kierunku polepszenia komunikacji władzy ze społeczeństwem. To prawdziwa „ewolucyjna rewolucja” w sposobie komunikacji i funkcjonowania naszej demokracji. Państwo staje się bardziej demokratyczne a społeczeństwo staje się bardziej społeczeństwem obywatelskim.

Realizacja programu OBIP stworzy nowe form współpracy i komunikacji pomiędzy rządem i społeczeństwem. Muszą one działać w tej sprawie razem, gdyż ani rząd, ani organizacje pozarządowe nie są w stanie tego zrobić same. Jeśli chcemy mieć silne demokratyczne państwo i społeczeństwo obywatelskie, musimy jako społeczeństwo działać z rządem jako partnerzy, a nie jako dwie walczące ze sobą strony. Wymaga to dobrej woli i kultury obu stron. Pamiętajmy, że system w pełni demokratyczny pozwala na pokojowe rozwiązywanie sporów pomiędzy różnymi poglądami i interesami grup społecznych i pozwala na uniknięcie wojen domowych i rozlewu krwi.  Po to właśnie społeczeństwo musi mieć możliwość aktywnego działania i uczestnictwa w procesach transformacji kraju. Nowe, proponowane formy relacji i komunikacji pomiędzy władzą a społeczeństwem które nazwałem partnerstwem publiczno-społecznym, będą stanowiły nową jakość, nadając społeczeństwu realną podmiotowość. Społeczeństwu i państwu tego teraz bardzo potrzeba. Razem możemy poprawić funkcjonowanie demokracji i państwa. Tak właśnie możemy i powinniśmy naprawiać naszą demokrację, przez zastosowanie nowych, nowoczesnych metod jej funkcjonowania. Przedstawione propozycje wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i aspiracjom społeczeństwa obywatelskiego.

Z tymi działaniami nie możemy czekać, gdyż nasza niepodległość nigdy nie jest zagwarantowana i dana nam na zawsze. O tym mówi nasza historia i przytoczone na wstępie informacje, a my jako społeczeństwo powinniśmy zdać sobie sprawę z powagi naszej sytuacji. I sprawa najważniejsza. Nie stworzymy silnego Państwa z którym będą się liczyć nie tylko nasi ewentualni wrogowie, ale również nasi sojusznicy, jako społeczeństwo podzielone, skłócone i źle informowane. Silne państwo zbudujemy wtedy, gdy całe świadome społeczeństwo porozumie się i zjednoczy w działaniu dla silnej w pełni demokratycznej Polski.

Michał Ziębiński                                                                         24 stycznia 2017 roku.

[1] Bitwa pod Wiedniem – inaczej nazywana Odsieczą Wiedeńską lub rzadziej Wiktorią WiedeńskąBitwa stoczona 12 września 1683 pod Wiedniem między wojskami polsko-austriacko-niemieckimi pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego a armią Imperium Osmańskiego pod wodzą wezyra Kara Mustafy. Zakończyła się klęską Osmanów, którzy od tej pory przeszli do defensywy i przestali stanowić zagrożenie dla chrześcijańskiej części Europy. (Wikipedia).

11.11.2014 – LIST OTWARTY DO PANI PREMIER EWY KOPACZ

Stowarzyszenie Forum-Z  NAPRAWMY WYMIAR  SPRAWIEDLIWOŚCI

                                                                                          11 listopada 2014 r.                      List otwarty                                             

                                        Premier Rzeczypospolitej Polskiej Pani Ewa Kopacz

                                        Szanowna Pani

„Prokuratorski i sądowy horror DLACZEGO POLSKA PO TYLU LATACH od 1989 roku wciąż nierządem stoi?” To tytuł artykułu prof. Marcina Króla z Uniwersytetu Warszawskiego, (WPROST, 12.02.2012) w którym pisze m.in.:

„Polacy we wszystkich badaniach pokazują brak zaufania do prokuratury i sądów. Ale cały wymiar sprawiedliwości w ogóle się tym nie przejmuje. Wreszcie – wbrew pozorom – nie jest tak, że władza sądownicza powinna być całkowicie niezależna. Owszem, od władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale nie od opinii publicznej. Najgorzej zaczyna się dziać wtedy, kiedy nasze poczucie sprawiedliwości kompletnie rozmija się z prokuratorskim i sądowym. A do tego już w Polsce doszło”.

„Życie w kraju bezpiecznym i sprawiedliwym jest ciągle ogromną, niezaspokojoną potrzebą społeczną,”(Z wystąpienia Michała Ziębińskiego przed połączonymi komisjami sejmowymi Wymiaru Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Polityki Społecznej i Rodziny w dniu 12 grudnia 2013 roku.)

Pani Premier, najwyższy czas rozwiązać ten problem to znaczy naprawić nasz wymiar sprawiedliwości. Przytoczone niżej dane, informacje i propozycje dotyczą PROGRMU NAPRAWY WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI (PNWS).

A.  Wybrane dane statystyczne dotyczące wymiaru sprawiedliwości (lata 2008–2010)

1) W Polsce wydatki na samo sądownictwo wynosiły 1,82% budżetu państwa (obrona 1,95%), w Anglii wynosiły 0,22%, w Holandii 0,2%, w Danii i Irlandii 0,19% − 9 razy mniej

2) W Polsce wydatki na prokuraturę wynosiły 0,50% budżetu państwa, w Anglii wynosiły 0,12%,w Finlandii  0,08%, w Danii 0,03% od 4 do 17 razy mniej.

3) W Anglii na pomoc prawną dla obywateli wydano 0,295% budżetu34%więcej niż na sądy, w Polsce wydano 0,034% budżetu(1,82/0,034) =   54 razy mniej niż na sądy! To przepaść!

4) We Francji było 9 sędziów na 100 tys. ludności. W Polsce 26 3 razy więcej.

5) Mamy największą liczbę prokuratorów w Europie − 6281 – to
europejski rekord
. We Francji było 3 prokuratorów na 100 tys. ludności, w Polsce 16,5  − 5,5 razy więcej.

6) Liczba adwokatów i radców na jednego sędziego – w Polsce 2.6, w Anglii 70,8 27 razy więcej.

7) We Francji postępowania gospodarcze trwały 76 dni, w Polsce 850 dni  11 razy dłużej.

8) W Finlandii postępowania karne trwały 3 m. w Polsce 14 mies.−5 razy dłużej.

9) W 2004 r. wniesiono do Ministerstwa Sprawiedliwości 55 400 skarg, z czego MS uznało zasadne 10,8%. W 2010 r. wniesiono 90 tys. skarg, MS uznało za zasadne 3,8%. W tym okresie liczba spraw wzrosła o 26,5%,  a  liczba skarg  o 61,2% − to blisko trzy razy więcej.

10) Wg badań z 1999 r. prowadzonych pod kierunkiem prof.  Elżbiety Łojko 61% studentów prawa UW akceptowało KORUPCJĘ w swej przyszłej pracy zawodowej, 46% akceptowało KRZYWOPRZYSIĘSTWO.  Dziś, ci studenci pracują w naszych sądach i prokuraturach.

B. Opinie prof. dra hab. Andrzeja Siemaszko dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości

1) „Polskie sądownictwo jawi się zatem niczym beczka bez dna: istotne zwiększanie nakładów […] nadal nie znajduje odzwierciedlenia w większej sprawności postępowań sądowych”.

2) „Mitem okazuje się wyjątkowo duże obciążenie pracą polskich sędziów i prokuratorów.  […] stosowne współczynniki w odniesieniu do naszego kraju należą do najniższych w UE”.

3) „Nie jest więc zgodna z prawdą […] opinia, wedle której główną przyczyną niewydolności polskiego wymiaru sprawiedliwości jest nadmierna liczba spraw”.

4) „Biorąc pod uwagę tak liczny korpus sędziowsko-prokuratorski, powinniśmy mieć bodaj najsprawniejszy wymiar sprawiedliwości w UE. Jest on jednak nadal nieefektywny”.

5) „[…] Czy w świetle przytoczonych danych można uznać polski wymiar sprawiedliwości za efektywny?  Odpowiedź jest zdecydowanie negatywna”

Informacje pochodzą w większości z książki Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej, red. nauk. Andrzej Siemaszko, Warszawa 2011.

Obrazują one wieloletni stan zapaści naszego wymiaru sprawiedliwości i niezmienność jego struktur od czasów PRL. Prawidłowość  ta występuje w całym bloku postsowieckim.

Barbara Piwnik, była minister sprawiedliwości, na pytanie dziennikarki Polski, co zrobić, by ludzie mieli do sędziów zaufanie, odpowiedziała :„Moja babcia […], zainteresowana losami kraju, powiedziałaby:   Zaorać i zasiać od początku”.

Tytuł pracy sędziego Jacka Ignaczewskiego  z 2007 roku „Gruntowną reformę sądownictwa czas zacząć” mówi sam za siebie.


Sondaże z
www.forum-z.cba.pl (ponad 8500 respondentów) llość odsłon ponad 280 tys. z 69 krajów.

– czy znieść immunitet sędziów i prokuratorów?                           Tak –  95%

– czy wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany?                      Tak –  97%

– czy popierasz program naprawy wymiaru sprawiedliwości?    Tak –  99%

Największe grupy popierające program to przedsiębiorcy, inżynierowie i technicy oraz ekonomiści! Ci ludzie budują nasz kraj. Wymowa tych ocen jest jednoznaczna i wprost porażająca.

Parafrazując Słonimskiego – „Sytuacja w wymiarze sprawiedliwości nie jest tak zła, jak by się pozornie wydawało, jest znacznie gorsza”.

 C. NAPRAWMY WYMIAR  SPRAWIEDLIWOŚCI

Nasz wymiar sprawiedliwości jest drogi, źle zorganizowany i niewydolny. By go naprawić, należy przede wszystkim uzdrowić jego podstawową siłę sprawczą  – KADRĘ SĘDZIÓW I PROKURATORÓW.  Na początku należy m.in.:

1)znieść przywileje immunitetu, nieusuwalności i nieprzenaszalności sędziów i prokuratorów.  „W  większości krajów Unii Europejskiej sędziowie i prokuratorzy nie mają immunitetu, mają normowany czas pracy i są pozbawieni przywilejów nieusuwalności i nieprzenaszalności” (s.10). W ciągu 18 miesięcy lat 2011-2013 sędziowie 157 razy, a prokuratorzy 87 razy zasłonili się immunitetem, by uniknąć odpowiedzialności za wykroczenia drogowe (DGP);

2) powołać Niezależną Komisję Analiz Procesów Sądowych NKAPS – podobną do angielskiej CCRC (Criminal Cases Review Commission). Jeśli powołanie CCRC było potrzebne i słuszne w Anglii, to powołanie NKAPS w Polsce jest tym bardziej celowe i uzasadnione;

3) wprowadzić konkursy i wybory na stanowiska funkcyjne pod kontrolą społeczeństwa. Ta zasada spowoduje wprowadzenie na stanowiska kierownicze ludzi najbardziej kompetentnych, a jednocześnie najbardziej wartościowych moralnie i spowoduje wzrost autorytetu sądów;

4) zlikwidować istniejące prawo pozwalające na kłamstwa w sądach. To prawo jest niemoralne, niesprawiedliwe, nieracjonalne, sprzeczne z celem procesu, wydłuża proces, zwiększa koszty, ułatwia wydawanie niesprawiedliwych wyroków oraz łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa;

 5) wprowadzić nowe procedury planowania organizacji procesów sądowych powodujące maksymalne skrócenie czasu ich trwania;

 6) zmienić procedury składania i rozpatrywania skarg, tak by przywrócić im ich podstawowy  cel – obronę poszkodowanego.

Więcej szczegółów na:  www.forum-z.cba.pl

Program ten ma cztery główne aspekty do rozwiązania:

– polityczny – konieczne jest podjęcie decyzji politycznej o przystąpieniu do  realizacji programu NWS.  To zadanie na szczeblu Premiera, 

– organizacyjny – konieczne jest ustalenie organizacji realizacji programu i sposobu partycypacji w nim wszystkich jego uczestników, oraz metod koordynacji i zarządzana realizacją całego programu. Podstawowe znaczenie będzie tu miało zdefiniowanie i realizacja systemu informacji i komunikacji społecznej. Opracowanie przez autora programu NWS,

– kadrowy – należy dobrać odpowiednią ekipę kompetentnych ludzi popierających ten program oraz mających odpowiednią wiedzę, doświadczenie, kwalifikacje moralne  i determinację by go zrealizować,

– prawny – należ ustalić zakres, zasady i metody opracowania i realizacji poszczególnych wniosków programu z udziałem kompetentnych prawników.

Pewien sędzia w stanie spoczynku zapytany jak naprawić ten nepotyczny, skorumpowany i niewydolny system powiedział „Proszę pana, tego się nie da naprawić, to trzeba zburzyć i zbudować od nowa” a pewien profesor Uniwersytetu Warszawskiego, po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi działań naszego wymiaru sprawiedliwości napisał „porażająca bezkarność” – „jesteśmy bezsilni”. Powiedział również. „Do tej pory nie było woli politycznej by naprawić ten system.” Ze swej strony dodam, że brak jej nadal i to należy zmienić. 

Na zakończenie  mego wystąpienia na ten temat przed komisjami sejmowymi  Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Polityki Społecznej i Rodziny powiedziałem „Nie przyszedłem tu by narzekać, prosić lub żądać – przedstawiam cel i program! Teraz powinniśmy zająć się jego realizacją.

Żyjemy w Polsce wolnej i demokratycznej, teraz wspólnie musimy sprawić, byśmy żyli również w Polsce sprawiedliwej!

Uprzejmie proszę o pilne spotkanie w sprawie realizacji programu NWS gdyż to właśnie sposób jego realizacji zdecyduje o jego powodzeniu.  

 Michał Ziębiński                                  Więcej:  www.forum-z.cba.pl

 

12.12.2013 – WYSTĄPIENIE SEJMOWE – NAPRAWMY WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Wystąpienie Michała Ziębińskiego przed sejmowymi komisjami

Sprawiedliwości  i Praw Człowieka oraz Polityki Społecznej i Rodziny

w dniu 12 grudnia 2013 r.

NAPRAWMY WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Pani Przewodnicząca, Panie Przewodniczący Panie i Panowie posłowie!

 Nawiązując do wypowiedzi przedmówców trzeba  zapytać, dlaczego nasz wymiar sprawiedliwości swymi decyzjami często krzywdzi ludzi. By na  to odpowiedzieć, należy spojrzeć na kondycję całego wymiaru sprawiedliwości w świetle danych statystycznych oraz wypowiedzi samych prawników dostrzegających ten problem.

Szokujące dane

Z książki Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej, opracowanej w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości pod kierunkiem prof. Andrzeja Siemaszko i innych opracowań, dowiadujemy się, że:

1) W Polsce wydatki na samo sądownictwo wynosiły 1,82% budżetu państwa (obrona 1,95%), w Anglii wynosiły 0,22%, w Holandii  0,20%, w Danii i Irlandii 0,19% − 9 razy mniej

2) W Polsce wydatki na prokuraturę wynosiły 0,50% budżetu państwa, w  Anglii wynosiły   0,12%, w Finlandii  0,08%, w Danii 0,03% od 4 do 17 razy mniej.

3) W Anglii na pomoc prawną dla obywateli wydano 0,295% budżetu34%więcej niż na sądy, w Polsce wydano 0,034% budżetu, (1,82/0,034) =  54 razy mniej niż na sądy! To przepaść!

4) We Francji przypadało 9 sędziów na 100 tys. ludności. W Polsce 26 3 razy więcej.

5) Mamy największą liczbę prokuratorów w Europie 6281 – to rekord. We Francji przypadało 3 prokuratorów na 100 tys. ludności, w Polsce 16,5 – 5,5 razy więcej.

6) Liczba adwokatów i radców na jednego sędziego w Polsce 2,6, w Anglii 70,8 27 razy  więcej. span>

7) We Francji postępowania gospodarcze trwały 76 dni, w Polsce 850 dni − 11 razy dłużej.

8) W Finlandii postępowania karne trwały 3 miesiące, w Polsce 14 miesięcy − 5 razy dłużej.

9) W 2004 r. wniesiono do Ministerstwa Sprawiedliwości 55 400 skarg, z których MS uznało jako zasadne 10,8%. W 2010 r. wniesiono 90 tys. skarg, MS uznało za zasadne 3,8%. W tym okresie liczba spraw wzrosła o 26,5% natomiast liczba skarg wzrosła o 61,2% − blisko trzy razy więcej.

10) W/g badań z 1999 r. prowadzonych pod kierunkiem Prof. Elżbiety Łojko 61% studentów prawa UW akceptowało korupcję w swej przyszłej pracy zawodowej, a 46% akceptowało krzywoprzysięstwo. Dziś ci studenci pracują w naszych sądach i prokuraturach.

Wybrane opinie prof. dr hab. Andrzeja Siemaszko

dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości

 

1) „Polskie sądownictwo jawi się zatem niczym beczka bez dna: istotne zwiększanie  nakładów […] nadal nie znajduje odzwierciedlenia w większej sprawności postępowań sądowych”.

2) „Mitem okazuje się wyjątkowo duże obciążenie pracą polskich sędziów i prokuratorów. […] stosowne współczynniki w odniesieniu do naszego kraju należą do najniższych w UE”.

3) „Nie jest więc zgodna z prawdą […] opinia, wedle której główną przyczyną niewydolności polskiego wymiaru sprawiedliwości jest nadmierna liczba spraw”.

4) „Biorąc pod uwagę tak liczny korpus sędziowsko-prokuratorski, powinniśmy mieć bodaj najsprawniejszy wymiar sprawiedliwości w UE. Jest on jednak nadal nieefektywny”.

5) „[…] Czy w świetle przytoczonych danych można uznać polski wymiar sprawiedliwości za efektywny? Odpowiedź jest zdecydowanie negatywna” (s.87).

6) W projekcie budżetu państwa na 2012 rok przewidziano wydatki na wymiar sprawiedliwości na kwotę 10 mld zł […], co stanowi 3,1% budżetu. Wydatki na wymiar sprawiedliwości będą większe niż na naukę  – dwukrotnie, oświatę i wychowanie – sześciokrotnie, ochronę zdrowia (bez NFZ) – o blisko połowę.

(Dane i opinie pochodzą w większości z książki Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej, red. nauk. Andrzej Siemaszko, Warszawa 2011. Obrazują one wieloletni stan zapaści naszego wymiaru sprawiedliwości oraz niezmienność jego struktur od czasów PRL. Prawidłowość  ta występuje w całym bloku postsowieckim).

Sondaże z portalu www.forum-z.cba.pl   (średnio ponad 8500 osób)

– czy znieść immunitet?                                                                   Tak –  95%

– czy wymiar sprawiedliwości jest skorumpowany?                     Tak –  97%

– czy popierasz program naprawy wymiaru sprawiedliwości?    Tak –  99%

Największe grupy popierające  program  to przedsiębiorcy, inżynierowie i technicy oraz ekonomiści! Wymowa tych ocen jest jednoznaczna i wprost porażająca!

„Prokuratorski i sądowy horror DLACZEGO POLSKA PO TYLU LATACH OD 1989 ROKU wciąż nierządem stoi?” To nie ulotka anarchistów, a tytuł artykułu prof. Marcina Króla z Uniwersytetu Warszawskiego, w którym pisze:

„Polacy we wszystkich badaniach pokazują brak zaufania do prokuratury i sądów. Ale cały wymiar sprawiedliwości w ogóle się tym nie przejmuje. Wreszcie – wbrew pozorom – nie jest tak, że władza sądownicza powinna być całkowicie niezależna. owszem, od władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale nie od opinii publicznej. Najgorzej zaczyna się dziać wtedy, kiedy nasze poczucie sprawiedliwości kompletnie rozmija się z prokuratorskim i sądowym. A do tego już w Polsce doszło.”

Tytuł pracy sędziego Jacka Ignaczewskiego  z 2007 roku mówi sam za siebie – „Gruntowną reformę sądownictwa czas zacząć”. To było pisane siedem lat temu.

Korupcja

 O korupcji w wymiarze sprawiedliwości nie mówi się, jak o wstydliwej chorobie w rodzinie. Tymczasem rozwija się ona coraz bardziej i niszczy system wymiaru sprawiedliwości. Psuje nasz kraj.

Prof. Marek Safjan w książce Prawa Polska pisze: „Jeden z moich wybitnych kolegów obecny na tym spotkaniu przekonywał mnie o tym, że ma nieustanne potwierdzenia i sygnały od swych znajomych adwokatów i radców, że muszą załatwiać wiele spraw w sądach jedynie z określonymi sędziami i wedle określonych stawek. Słyszy się o takich sprawach często i pozostaje to w wyraźnej dysharmonii z zapewnieniami, że przypadki korupcji w sądach są rzadkie, odosobnione i w jakiś sposób nieuniknione… Na ulicy i na salonach słyszy się coś innego”. „Badania prowadzone przez zespół socjologów prawa pod kierownictwem prof. Marii Boruckiej-Arctowej […] wskazują na rosnące w społeczeństwie przeświadczenie o niesprawiedliwości wymiaru sprawiedliwości, o rosnącej liczbie przypadków korupcji”.

Podsumowując dane i opinie naukowców należy jednoznacznie stwierdzić, że nasz wymiar sprawiedliwości jest ciężko chory. Mamy wadliwe prawo, źle działające sądy i prokuratury, w których panuje korupcja i nepotyzm. System jest źle zorganizowany, drogi, niesprawny, z przerostami funkcji kierowniczych oraz cechami państwa represyjnego. Ten system hamuje nasz rozwój gospodarczy i nie odpowiada potrzebom społeczeństwa. Sędzia Jacek Ignaczewski mówi wprost o „zapaści funkcjonalnej systemu”.

Co więc zrobić? Należy ten system naprawić i radykalnie zmienić, dokonując „generalnego remontu” całego systemu. Zgodni są w tym specjaliści, jak i opinia publiczna. Pozostaje odpowiedzieć, jak tego dokonać.

O wszystkim decydują kadry!

W naszym wymiarze sprawiedliwości zmienić lub naprawić trzeba wiele, jednak kluczowym problemem jest radykalna odnowa kadrowa. Bez tego, żadna gruntowna reforma się nie uda. Od tego należy zacząć. By go naprawić, należy przede wszystkim uzdrowić jego podstawową siłę sprawczą  – KADRĘ SĘDZIÓW I PROKURATORÓW.  Na początku należy m.in.:

1) znieść przywileje immunitetu, nieusuwalności i nieprzenaszalności sędziów i prokuratorów. W  większości krajów Unii Europejskiej sędziowie i prokuratorzy nie mają immunitetu, mają normowany czas pracy i są pozbawieni przywilejów nieusuwalności i nieprzenaszalności” (s.10). W ciągu 18 miesięcy lat 2011−2013 sędziowie 157 razy, a prokuratorzy 87 razy zasłonili się immunitetem, by uniknąć odpowiedzialności za wykroczenia drogowe (DGP);

2) powołać Niezależną Komisję Analiz Procesów Sądowych NKAPS – podobną do Angielskiej CCRC (Criminal Cases Review Commission). Jeśli powołanie CCRC było potrzebne i słuszne w Anglii, to powołanie NKAPS w Polsce jest tym bardziej celowe i uzasadnione;

3) wprowadzić konkursy i wybory na sędziów i prokuratorów funkcyjnych – rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, oraz do SN i TK pod przejrzystą kontrolą społeczną. Pozwoli to na awansowanie na stanowiska kierownicze ludzi wartościowych, o nieskazitelnych postawach moralnych, oraz najwyższych kwalifikacjach zawodowych i bogatym doświadczeniu.

4) zlikwidować istniejące prawo pozwalające na kłamstwa w sądach. To prawo jest niemoralne, niesprawiedliwe, nieracjonalne, sprzeczne z celem procesu i go wydłuża, zwiększa koszty, ułatwia wydawanie niesprawiedliwych wyroków oraz łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa.

Bez wprowadzenia wymienionych zmian oraz radykalnej przebudowy organizacji funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości dalsze inwestowanie w tak bardzo nieefektywny i kosztowny system nie ma najmniejszego sensu, bo jak pisze prof. Andrzej Siemaszko „Polskie sądownictwo jawi się zatem jako beczka bez dna”.

To pierwsze cztery punkty programu, kolejne podano w portalu Forum-Z, a następne będą dodawane sukcesywnie w miarę postępu prac koncepcyjnych i realizacyjnych. W prace nad projektem i realizacją programu naprawy wymiaru sprawiedliwości należy zaangażować całe świadome społeczeństwo obywatelskie. W tym celu należy rozpropagować ideę, by w każdej stacji TV, w radiu, w każdym portalu internetowym, w każdym dzienniku i tygodniku powstała stała audycja czy rubryka o nazwie Naprawiamy  Wymiar  Sprawiedliwości, w której całe społeczeństwo będzie informowane zarówno o aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, jak i planowanych i realizowanych przedsięwzięciach. Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że społeczeństwo jest słabo zorientowane w rzeczywistym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Nie przyszedłem, by prosić lub żądać – przedstawiam cel i program!

Dobrze wiemy, że sama budowa dróg i autostrad nie wystarczy, by żyło się nam dobrze, bezpiecznie i  sprawiedliwie, a życie w kraju bezpiecznym i sprawiedliwym jest ciągle ogromną, niezaspokojoną potrzebą społeczną. To wy, posłanki i posłowie Komisji Sprawiedliwości możecie je zaspokoić. Myśląc o przedstawionym programie, nie zapomnijcie o młodych wykształconych ludziach, którzy nie mogą znaleźć pracy i wyjeżdżają za granicę, a najlepsi tam zostają. O przedsiębiorcach, którym nasze państwo nie stworzyło do tej pory optymalnych warunków rozwoju, o innych skrzywdzonych ludziach. Nasze prawo rodzinne jest przykładem na to, z jaką patologią mamy odczynienia w imieniu państwa i w wykonaniu bezkarnych sędziów.

 Czas przypomnieć, że jesteście Panie i Panowie posłowie przedstawicielami całego społeczeństwa. Spoczywa na was ogromna odpowiedzialność za stan i jakość naszego wymiaru sprawiedliwości. Sprawiedliwość powinna być jednakowa dla wszystkich, zarówno dla szwaczki, która zarabia 1500 zł, jak i dla prezesa korporacji, który dostaje pół miliona. Teraz równa dla wszystkich NIE JEST. Wprowadzenie kilku drobnych zmian w konstytucji, ograniczających nieuzasadnione przywileje niewielkiej grupy ludzi ma ogromne, kluczowe znaczenie dla naprawy wymiaru sprawiedliwości i przyszłości naszego państwa. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób, pewnie również na tej sali, nie wierzy w możliwość realizacji przedstawionego celu. Tym wątpiącym dedykuję nasze hasło:

 Jeśli myślisz, że nic nie możesz zmienić, ZMIEŃ MYŚLENIE

Zapraszam wszystkich do odwiedzenia Forum-Z i wpisanie się na listę poparcia. Przedstawienie całego zagadnienia, które poruszyłem, wymaga więcej czasu, dlatego jestem do dyspozycji i stawię się na wezwanie, jeśli Komisja uzna za stosowne, zwołać posiedzenie poświęcone problematyce realizacji tego programu. Ten program możemy zrealizować tylko RAZEM, wspólnie – koalicja, opozycja, parlament, rząd, całe społeczeństwo.

Żyjemy w kraju wolnym i demokratycznym, wszyscy razem musimy teraz sprawić, byśmy zaczęli żyć w kraju sprawiedliwym. Wejdź na www.forum-z.cba.pl  i wpisz się na listę poparcia.

 Dziękuję za uwagę.                                                                                               Michał Ziębiński

Nagranie video: ustaw na 11:46:52

14.11.2013 – PRAWO DO KŁAMSTWA W SĄDACH

ZERO TOLERANCJI DLA KŁAMSTWA W SĄDACH

 Prawo do kłamstwa

„Należy przyjąć, że oskarżony nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej za treści wynikające ze swoich fałszywych wyjaśnień, dopóki wyjaśnienia te służą realizowaniu jego obrony” (Uchwała SN z dnia 11stycznia 2006 r., sygn. I KZP 49/05

 „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy”, „Ma w zasadzie możliwość mówienia wszystkiego, co może prowadzić do jego uniewinnienia. Nie oznacza to, że oskarżony ma prawo do kłamstwa, może jednak nie obawiać się odpowiedzialności karnej za fałszywe wyjaśnienia.”, „Ustawodawca zakłada dodatkowo niekaralność składania fałszywych wyjaśnień”, „Kodeks karny nie przewiduje kar za składanie fałszywych wyjaśnień”,  „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy” itd. Te wyjaśnienia to zaskakująca kazuistyka naszych prawników.

 Zdumiewające jest to, że ta fundamentalna zasada prawna nie jest podana wprost, a trzeba ją dopiero wywieść z zawiłych komentarzy i uchwał Sądu Najwyższego. To skandal, który świadczy o niskiej jakości naszego prawa. Czyżby prawnicy i ustawodawcy wstydzili się właśnie tego prawa?

 Podstawowym czynnikiem decydującym o kształtowaniu prawa powinno być nasze sumienie, gdyż tylko ono potrafi uwzględnić wszystkie uwarunkowania moralne, społeczne, gospodarcze i historyczne, jakie wpływają na stanowienie prawa. Nie zawsze tak jest, bo sumienia mamy różne. To prawdopodobnie z tej różnicy w sumieniach naszych prawników wynika, że nasze prawo pozwala oskarżonym bezkarnie kłamać w sądzie!

 To prawo jest niemoralne, nieracjonalne, łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa, sprzyja łamaniu prawa i jest nielogiczne, a poza tym ogromnie wydłuża śledztwa i procesy i zwiększa wielokrotnie ich koszty. To prawo stoi w sprzeczności z podstawowym celem procesu, jakim jest dojście do prawdy i wydanie sprawiedliwego wyroku. Obecnie stosowane „prawo do kłamstwa” powinno być jak najszybciej usunięte.

To złe prawo

 Zdumionym czytelnikom wyjaśniam, że według naszego prawa oskarżony może kłamać w swych „wyjaśnieniach” – zarówno w śledztwie, jak i podczas przesłuchań przed sądem – i nie spotka go za to żadna kara, gdyż nasze prawo nie karze oskarżonych o przestępstwa za składanie fałszywych „wyjaśnień”. Karanie za kłamstwo w sądzie czy prokuraturze jest zarezerwowane jedynie dla świadków i pokrzywdzonych, którzy „zeznają”. To bulwersujące prawo wywodzi się podobno z prawa rzymskiego  i uzasadniane jest tym, że nie można ograniczać oskarżonym prawa do obrony. Takie uzasadnienie „przyzwolenia na kłamstwo” w sądzie nie wytrzymuje krytyki. Oskarżony ma przecież prawo do odmowy składania „wyjaśnień” w przypadku, gdyby to było dla niego niewygodne. To w pełni wystarcza dla ochrony jego praw obywatelskich. Przecież nikt go nie zaciągnie na salę tortur i nie będzie łamany kołem, by wyznał prawdę. Podstawowe zarzuty, jakie należy postawić „prawu do kłamstwa”, można ująć co najmniej w sześciu punktach. To aktualne „prawo do kłamstwa”:

 1) jest niemoralne. Kiedy się o tym „prawie do kłamstwa” jakiś czas temu dowiedziałem, byłem zdumiony i zbulwersowany. Otóż przed polskim sądem można kłamać w majestacie prawa.  Do tej pory myślałem, że w zasadzie nigdy nie wolno kłamać, poza takimi wyjątkami jak np. wojna i okupacja. To, że do tej pory nikt nie zwrócił
na to uwagi i nie wystąpił o zmianę tego absurdalnego, niemoralnego i złego prawa, jest w najwyższym stopniu zdumiewające.

 2) łamie konstytucyjne prawa każdego obywatela do równości wobec prawa, gdyż dzieli obywateli na „gorszych”, którzy za fałszywe zeznania są karani (i słusznie), oraz na „lepszych”, którymi są oskarżeni przestępcy, których karać nie można. Co zaskakujące, wręcz paradoksalne, tymi lepszymi, uprzywilejowanymi obywatelami są oskarżeni przestępcy, a gorszymi świadkowie i pokrzywdzeni.

 3) obrona obecnego „prawa do kłamstwa” przez argument, iż jest ono oparte na prawie rzymskim, nie jest słuszna. Prawo jest dobre nie dlatego, że wywodzi się z prawa rzymskiego, lecz dlatego, że jest po prostu słuszne, to jest zgodne z ocenami moralnymi i dostosowane do aktualnych stosunków społecznych w danym kraju. Jak wiadomo, prawo anglosaskie karze oskarżonego za składanie fałszywych zeznań. Jakiś czas temu media doniosły, że we Włoszech kobieta oskarżona została o zamordowanie współlokatorki. Długi proces został umorzony z braku dowodów i błędów śledztwa, jednak sąd skazał oskarżoną na dwa lata więzienia za składanie fałszywych zeznań. Wyrok wykonano. Jak widać, sami „współcześni rzymianie” mają inne zdanie na ten temat.

 4) fałszywe „wyjaśnienia mogą być później wykorzystane do ferowania niesprawiedliwych, łamiących prawo wyroków, co się niestety zdarza. W rezultacie kłamstwa służą za podstawę do pisania uzasadnień tych niesprawiedliwych wyroków. Co bulwersujące, te fałszywe wyjaśnienia są używane do uzasadnień błędnych postanowień nawet Sądu Najwyższego. To sprzyja łamaniu prawa i korupcji. To nie są rozważania teoretyczne, ale doświadczenia z praktyki sądowej.

5) przyzwolenie na kłamstwo oskarżonych w „wyjaśnieniach” jako element prawa do obrony, jest po prostu nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne, gdyż może prowadzić do uniewinniania przestępców. Jeśli oskarżony kłamie, a sędzia uzna to za prawdę i na tej podstawie wyda wyrok uniewinniający, to wynik takiego procesu jest zaprzeczeniem jego podstawowego celu, jakim jest wydanie sprawiedliwego wyroku. Przecież nie można się zgodzić, by prawo służyło jego zaprzeczeniu. Nie można prawem sankcjonować kłamstwa, i to przed sądem.

 6) przyzwolenie na kłamstwo powoduje wydłużenie procesów i zwiększenie ich kosztów. Oskarżony potrafi w prokuraturze czy przed sądem godzinami opowiadać bzdury i kłamstwa, a sąd czy prokurator spokojnie go słucha i te kłamliwe zeznania protokołuje, a to oznacza stracony czas i pieniądze. Potem strona przeciwna musi „odkłamywać” te zeznania. Następnie sąd, jeśli ma na to ochotę, musi poświęcić wiele czasu, by odsiać prawdę od kłamstw, co nie zawsze się udaje. W praktyce takie „odkłamanie” zabiera wielokrotnie więcej czasu niż samo kłamstwo. Proces się wielokrotnie wydłuża, a koszty rosną.

 Uznając zasadność przytoczonych argumentów należy stwierdzić, że aktualne prawo, pozwalające na kłamstwa oskarżonych na sali sądowej,  działa na szkodę wymiaru sprawiedliwości i obywateli. Jest społecznie szkodliwe i niesprawiedliwe a zatem  należy je niezwłocznie zmienić.

 Za kłamstwo karani powinni być wszyscy

 Wprowadzenie do polskiego prawa zasady eliminacji kłamstwa i karania za fałszywe zeznania wszystkich uczestników procesu nie spowoduje automatycznie eliminacji wszystkich kłamstw z sal sądowych, ale w dużym stopniu je ograniczy, gdyż obawiając się kar i wiedząc, że będą one konsekwentnie egzekwowane, oskarżeni będą raczej odmawiali zeznań, niż „
zamulali” akta sprawy setkami kłamstw, które i tak nie mogą służyć uczciwej obronie. Niestety, kłamstwo jest obecnie przez prokuratorów i sędziów bagatelizowane. Wielokrotnie zdarza się, że sędzia czy prokurator ma dowody i pełną świadomość, że oskarżony czy świadek kłamie, lecz na to nie reagują, choć powinni to robić z urzędu. Trzeba zmienić nie tylko prawo, lecz również niedopuszczalne praktyki sędziów i prokuratorów.

  Walka z kłamstwem w sądzie musi dotyczyć wszystkich uczestników procesu, a więc także sędziów, prokuratorów i adwokatów. Co prawda istnieje przepis o karaniu urzędników państwowych za poświadczanie nieprawdy, jednak sędzia czy prokurator to nie jest zwykły urzędnik, to przedstawiciel „trzeciej władzy” i powinien być traktowany w sposób specjalny. Kłamstwo popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów powinno być karane bardziej surowo niż kłamstwo pozostałych obywateli, nie powinno ulegać przedawnieniu i powinno być to jasno określone w kodeksie karnym. 

 W tekście tym wyrazy „zeznawać” i „wyjaśniać” ująłem w cudzysłów, by podkreślić niestosowność tych rozróżnień w sądownictwie. Otóż świadkowie „zeznają”, a oskarżeni „wyjaśniają”. Za fałszywe „zeznanie” grozi kara do trzech lat więzienia, natomiast za fałszywe „wyjaśnienia” nie, to istotna różnica. W języku potocznym zawsze,  a w mediach często, używa się w obu przypadkach słowa zeznawać. W słowniku języka polskiego słowo „zeznawać” oznacza „przedstawiać, wyjawiać posiadane wiadomości w toczącym się procesie sądowym, w śledztwie”, natomiast słowo „wyjaśniać” oznacza „1. Czynić coś jaśniejszym, bardziej zrozumiałym, objaśniać, tłumaczyć; 2. Podawać powody, motywy, uzasadniać, usprawiedliwiać, także ujawniać sekretne tło wydarzeń.”   Słowo zeznawać odnosi się do działań wymiaru sprawiedliwości, natomiast słowo wyjaśniać ma szersze znaczenie i zostało przez prawników wprowadzone do kodeksu karnego w sposób sztuczny. To profesor wyjaśnia studentom temat wykładu. W praktyce, zarówno świadek, jak i oskarżony wypowiadając się przed sądem, zarówno „zeznają”, jak i „wyjaśniają” i trudno jest te rzeczy niekiedy oddzielić.

 W konsekwencji należy uznać, że zarówno świadkowie, jak i oskarżeni „zeznają”  i są jednakowo karani za składanie fałszywych zeznań. Należy  zatem usunąć z kodeksów słowo „wyjaśniać”. Przedstawione propozycje są oparte na zdecydowanie negatywnych doświadczeniach dotyczących działania naszego wymiaru sprawiedliwości.

 Ta jedna, prosta i łatwa do przeprowadzenia zmiana ma kapitalne znaczenie dla naprawy funkcjonowania naszego wymiaru sprawiedliwości. Ta zmiana znacznie usprawni jego działanie, przyspieszy wydawanie sprawiedliwych wyroków i zmniejszy ich koszty. Pozwoli, by dla wszystkich obywateli zasadnicze elementy i podstawy naszego prawa były jasne, zrozumiałe i zgodne z powszechnym odczuciem moralnym. Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!

Michał Ziębiński

Więcej:  www.forum-z.cba.pl

14.11.2013 – ZERO TOLERANCJI DLA KŁAMSTWA W SĄDACH

ZERO TOLERANCJI DLA KŁAMSTWA W SĄDACH

 Prawo do kłamstwa

„Należy przyjąć, że oskarżony nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej za treści wynikające ze swoich fałszywych wyjaśnień, dopóki wyjaśnienia te służą realizowaniu jego obrony” (Uchwała SN z dnia 11stycznia 2006 r., sygn. I KZP 49/05

 „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy”, „Ma w zasadzie możliwość mówienia wszystkiego, co może prowadzić do jego uniewinnienia. Nie oznacza to, że oskarżony ma prawo do kłamstwa, może jednak nie obawiać się odpowiedzialności karnej za fałszywe wyjaśnienia.”, „Ustawodawca zakłada dodatkowo niekaralność składania fałszywych wyjaśnień”, „Kodeks karny nie przewiduje kar za składanie fałszywych wyjaśnień”,  „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy” itd. Te wyjaśnienia to zaskakująca kazuistyka naszych prawników.

 Zdumiewające jest to, że ta fundamentalna zasada prawna nie jest podana wprost, a trzeba ją dopiero wywieść z zawiłych komentarzy i uchwał Sądu Najwyższego. To skandal, który świadczy o niskiej jakości naszego prawa. Czyżby prawnicy i ustawodawcy wstydzili się właśnie tego prawa?

 Podstawowym czynnikiem decydującym o kształtowaniu prawa powinno być nasze sumienie, gdyż tylko ono potrafi uwzględnić wszystkie uwarunkowania moralne, społeczne, gospodarcze i historyczne, jakie wpływają na stanowienie prawa. Nie zawsze tak jest, bo sumienia mamy różne. To prawdopodobnie z tej różnicy w sumieniach naszych prawników wynika, że nasze prawo pozwala oskarżonym bezkarnie kłamać w sądzie!

 To prawo jest niemoralne, nieracjonalne, łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa, sprzyja łamaniu prawa i jest nielogiczne, a poza tym ogromnie wydłuża śledztwa i procesy i zwiększa wielokrotnie ich koszty. To prawo stoi w sprzeczności z podstawowym celem procesu, jakim jest dojście do prawdy i wydanie sprawiedliwego wyroku. Obecnie stosowane „prawo do kłamstwa” powinno być jak najszybciej usunięte.

To złe prawo

 Zdumionym czytelnikom wyjaśniam, że według naszego prawa oskarżony może kłamać w swych „wyjaśnieniach” – zarówno w śledztwie, jak i podczas przesłuchań przed sądem – i nie spotka go za to żadna kara, gdyż nasze prawo nie karze oskarżonych o przestępstwa za składanie fałszywych „wyjaśnień”. Karanie za kłamstwo w sądzie czy prokuraturze jest zarezerwowane jedynie dla świadków i pokrzywdzonych, którzy „zeznają”. To bulwersujące prawo wywodzi się podobno z prawa rzymskiego  i uzasadniane jest tym, że nie można ograniczać oskarżonym prawa do obrony. Takie uzasadnienie „przyzwolenia na kłamstwo” w sądzie nie wytrzymuje krytyki. Oskarżony ma przecież prawo do odmowy składania „wyjaśnień” w przypadku, gdyby to było dla niego niewygodne. To w pełni wystarcza dla ochrony jego praw obywatelskich. Przecież nikt go nie zaciągnie na salę tortur i nie będzie łamany kołem, by wyznał prawdę. Podstawowe zarzuty, jakie należy postawić „prawu do kłamstwa”, można ująć co najmniej w sześciu punktach. To aktualne „prawo do kłamstwa”:

 1) jest niemoralne. Kiedy się o tym „prawie do kłamstwa” jakiś czas temu dowiedziałem, byłem zdumiony i zbulwersowany. Otóż przed polskim sądem można kłamać w majestacie prawa.  Do tej pory myślałem, że w zasadzie nigdy nie wolno kłamać, poza takimi wyjątkami jak np.
wojna i okupacja. To, że do tej pory nikt nie zwrócił na to uwagi i nie wystąpił o zmianę tego absurdalnego, niemoralnego i złego prawa, jest w najwyższym stopniu zdumiewające.

 2) łamie konstytucyjne prawa każdego obywatela do równości wobec prawa, gdyż dzieli obywateli na „gorszych”, którzy za fałszywe zeznania są karani (i słusznie), oraz na „lepszych”, którymi są oskarżeni przestępcy, których karać nie można. Co zaskakujące, wręcz paradoksalne, tymi lepszymi, uprzywilejowanymi obywatelami są oskarżeni przestępcy, a gorszymi świadkowie i pokrzywdzeni.

 3) obrona obecnego „prawa do kłamstwa” przez argument, iż jest ono oparte na prawie rzymskim, nie jest słuszna. Prawo jest dobre nie dlatego, że wywodzi się z prawa rzymskiego, lecz dlatego, że jest po prostu słuszne, to jest zgodne z ocenami moralnymi i dostosowane do aktualnych stosunków społecznych w danym kraju. Jak wiadomo, prawo anglosaskie karze oskarżonego za składanie fałszywych zeznań. Jakiś czas temu media doniosły, że we Włoszech kobieta oskarżona została o zamordowanie współlokatorki. Długi proces został umorzony z braku dowodów i błędów śledztwa, jednak sąd skazał oskarżoną na dwa lata więzienia za składanie fałszywych zeznań. Wyrok wykonano. Jak widać, sami „współcześni rzymianie” mają inne zdanie na ten temat.

 4) fałszywe „wyjaśnienia mogą być później wykorzystane do ferowania niesprawiedliwych, łamiących prawo wyroków, co się niestety zdarza. W rezultacie kłamstwa służą za podstawę do pisania uzasadnień tych niesprawiedliwych wyroków. Co bulwersujące, te fałszywe wyjaśnienia są używane do uzasadnień błędnych postanowień nawet Sądu Najwyższego. To sprzyja łamaniu prawa i korupcji. To nie są rozważania teoretyczne, ale doświadczenia z praktyki sądowej.

5) przyzwolenie na kłamstwo oskarżonych w „wyjaśnieniach” jako element prawa do obrony, jest po prostu nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne, gdyż może prowadzić do uniewinniania przestępców. Jeśli oskarżony kłamie, a sędzia uzna to za prawdę i na tej podstawie wyda wyrok uniewinniający, to wynik takiego procesu jest zaprzeczeniem jego podstawowego celu, jakim jest wydanie sprawiedliwego wyroku. Przecież nie można się zgodzić, by prawo służyło jego zaprzeczeniu. Nie można prawem sankcjonować kłamstwa, i to przed sądem.

 6) przyzwolenie na kłamstwo powoduje wydłużenie procesów i zwiększenie ich kosztów. Oskarżony potrafi w prokuraturze czy przed sądem godzinami opowiadać bzdury i kłamstwa, a sąd czy prokurator spokojnie go słucha i te kłamliwe zeznania protokołuje, a to oznacza stracony czas i pieniądze. Potem strona przeciwna musi „odkłamywać” te zeznania. Następnie sąd, jeśli ma na to ochotę, musi poświęcić wiele czasu, by odsiać prawdę od kłamstw, co nie zawsze się udaje. W praktyce takie „odkłamanie” zabiera wielokrotnie więcej czasu niż samo kłamstwo. Proces się wielokrotnie wydłuża, a koszty rosną.

 Uznając zasadność przytoczonych argumentów należy stwierdzić, że aktualne prawo, pozwalające na kłamstwa oskarżonych na sali sądowej,  działa na szkodę wymiaru sprawiedliwości i obywateli. Jest społecznie szkodliwe i niesprawiedliwe a zatem  należy je niezwłocznie zmienić.

 Za kłamstwo karani powinni być wszyscy

 Wprowadzenie do polskiego prawa zasady eliminacji kłamstwa i karania za fałszywe zeznania wszystkich uczestników procesu nie spowoduje automatycznie eliminacji wszystkich kłamstw z sal sądowych, ale w dużym stopniu je ograniczy, gdyż obawiając się kar i wiedząc, że będą one konsekwentnie
egzekwowane, oskarżeni będą raczej odmawiali zeznań, niż „zamulali” akta sprawy setkami kłamstw, które i tak nie mogą służyć uczciwej obronie. Niestety, kłamstwo jest obecnie przez prokuratorów i sędziów bagatelizowane. Wielokrotnie zdarza się, że sędzia czy prokurator ma dowody i pełną świadomość, że oskarżony czy świadek kłamie, lecz na to nie reagują, choć powinni to robić z urzędu. Trzeba zmienić nie tylko prawo, lecz również niedopuszczalne praktyki sędziów i prokuratorów.

  Walka z kłamstwem w sądzie musi dotyczyć wszystkich uczestników procesu, a więc także sędziów, prokuratorów i adwokatów. Co prawda istnieje przepis o karaniu urzędników państwowych za poświadczanie nieprawdy, jednak sędzia czy prokurator to nie jest zwykły urzędnik, to przedstawiciel „trzeciej władzy” i powinien być traktowany w sposób specjalny. Kłamstwo popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów powinno być karane bardziej surowo niż kłamstwo pozostałych obywateli, nie powinno ulegać przedawnieniu i powinno być to jasno określone w kodeksie karnym. 

 W tekście tym wyrazy „zeznawać” i „wyjaśniać” ująłem w cudzysłów, by podkreślić niestosowność tych rozróżnień w sądownictwie. Otóż świadkowie „zeznają”, a oskarżeni „wyjaśniają”. Za fałszywe „zeznanie” grozi kara do trzech lat więzienia, natomiast za fałszywe „wyjaśnienia” nie, to istotna różnica. W języku potocznym zawsze,  a w mediach często, używa się w obu przypadkach słowa zeznawać. W słowniku języka polskiego słowo „zeznawać” oznacza „przedstawiać, wyjawiać posiadane wiadomości w toczącym się procesie sądowym, w śledztwie”, natomiast słowo „wyjaśniać” oznacza „1. Czynić coś jaśniejszym, bardziej zrozumiałym, objaśniać, tłumaczyć; 2. Podawać powody, motywy, uzasadniać, usprawiedliwiać, także ujawniać sekretne tło wydarzeń.”   Słowo zeznawać odnosi się do działań wymiaru sprawiedliwości, natomiast słowo wyjaśniać ma szersze znaczenie i zostało przez prawników wprowadzone do kodeksu karnego w sposób sztuczny. To profesor wyjaśnia studentom temat wykładu. W praktyce, zarówno świadek, jak i oskarżony wypowiadając się przed sądem, zarówno „zeznają”, jak i „wyjaśniają” i trudno jest te rzeczy niekiedy oddzielić.

 W konsekwencji należy uznać, że zarówno świadkowie, jak i oskarżeni „zeznają”  i są jednakowo karani za składanie fałszywych zeznań. Należy  zatem usunąć z kodeksów słowo „wyjaśniać”. Przedstawione propozycje są oparte na zdecydowanie negatywnych doświadczeniach dotyczących działania naszego wymiaru sprawiedliwości.

 Ta jedna, prosta i łatwa do przeprowadzenia zmiana ma kapitalne znaczenie dla naprawy funkcjonowania naszego wymiaru sprawiedliwości. Ta zmiana znacznie usprawni jego działanie, przyspieszy wydawanie sprawiedliwych wyroków i zmniejszy ich koszty. Pozwoli, by dla wszystkich obywateli zasadnicze elementy i podstawy naszego prawa były jasne, zrozumiałe i zgodne z powszechnym odczuciem moralnym. Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!

Michał Ziębiński

Więcej:  www.forum-z.cba.pl

28.09.2013 – NAPRAWMY WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Parafrazując Słonimskiego – „Sytuacja w wymiarze sprawiedliwości nie jest tak zła, jak by się pozornie wydawało, jest znacznie gorsza”.

     Prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, w książce „Prawa Polska” (1) pisze: Byłem ostatnio na przyjęciu w bardzo czcigodnym domu, wśród gości – bardzo szacowne osoby, luminarze świata prawniczego. Jeden z moich wybitnych kolegów obecny na tym spotkaniu przekonywał mnie o tym, że ma nieustanne potwierdzenia i sygnały od swoich znajomych adwokatów i radców, że muszą załatwiać wiele spraw w sądach jedynie z określonymi sędziami i wedle określonych stawek. Słyszy się o takich sprawach często i pozostaje to w wyraźnej dysharmonii z zapewnieniami, że przypadki korupcji w sądach są rzadkie, odosobnione i w jakimś stopniu nieuniknione. […] Na ulicy i w salonach słyszy się co innego. […] Odczucia te w pełni potwierdzają niedawne badania prowadzone przez zespół socjologów, które wskazują na rosnące w społeczeństwie przeświadczenie o niesprawiedliwości wymiaru sprawiedliwości i o licznych przypadkach korupcji. A już wręcz porażające były – dla mnie osobiście jako profesora prawa, odpowiedzialnego za kształcenie młodych prawników – badania przeprowadzone na licznej (chyba reprezentatywnej) populacji studentów jednego z czcigodnych i znajdujących się w czołówce krajowej wydziałów prawa, potwierdzające niezwykłą wyrozumiałość dla omijania prawa i towarzyszącą temu skłonność do uznawania skuteczności za najwyższy (jedyny) wskaźnik sukcesu w praktycznym działaniu.[Podkreślenia MZ]

     O zjawisku korupcji w polskim wymiarze sprawiedliwości praktycznie się nie mówi, tak jak o wstydliwej chorobie w rodzinie. To jednak wcale nie oznacza, że tej choroby nie ma. Takie milczenie powoduje, że zjawisko korupcji nadal się rozwija i coraz bardziej zagraża funkcjonowaniu naszego państwa. Aktualną sytuację dotyczącą korupcji w wymiarze sprawiedliwości w Polsce obrazuje  m.in. sondaż z 2010 r., z którego wynika, że wymiar sprawiedliwości plasuje się prawie na szczycie piramidy korupcyjnej (49,4%) (2).

     Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuratura Generalna nie mają danych  o sędziach i prokuratorach skazanych za korupcję, gdyż, jak mi wyjaśniono, w sprawozdaniach sądów nie podaje się zawodu skazanego. Nie ma danych – nie ma korupcji.

Co mówią studenci

     Sytuację dotyczącą naboru i szkolenia kadr prawniczych obrazują m.in. badania z 1999 r. (3), z których wynika, że 61% studentów Wydziału Prawa i Administracji UW akceptuje stosowanie korupcji w swej przyszłej pracy   (39% nie akceptuje),  a 48% dopuszcza krzywoprzysięstwo! Ci studenci pracują teraz w naszych sądach i prokuraturach! O tych badaniach w sposób dyplomatyczny pisał wyżej cytowany profesor Marek Safjan. To byli jego studenci!

     O badaniach tych  poinformował także profesor UW na seminarium Koła Naukowego Wydziału Prawa i Administracji UW. Zbulwersowany tymi informacjami, po sympozjum zapytałem dwoje studentów, jak to możliwe, że większość wydziału prawa akceptuje korupcję jako podstawę swej przyszłej pracy zawodowej. Wtedy usłyszałem: „Proszę  pana, proszę się nie dziwić,
większość studentów naszego wydziału pochodzi z rodzin prawniczych i dostała się tu po protekcji, a atmosferę korupcji wyniosła z domu”!

     Te porażające informacje, opublikowane ponownie rok temu, nie wzbudziły żadnego zainteresowania naszych władz  i nie spowodowały żadnej reakcji. Korupcja i nepotyzm w naszym wymiarze sprawiedliwości to niejedyny problem trzeciej władzy, ale problem najważniejszy. Bo kadry decydują tu o wszystkim.

     Słowa KORUPCJA używam w jego oryginalnym, szerszym znaczeniu, które przytaczam za Władysławem Kopalińskim: korupcja zepsucie, demoralizacja, przekupstwo, łapownictwo, sprzedajność.  Jednak nie forma jest ważna. Korupcja to nie tylko wręczanie łapówek. Może to być również zwykła „przyjacielska” rozmowa, która powoduje, że postępowanie prokuratora czy sędziego staje się zaprzeczeniem podstawowych zasad etycznych tych zawodów. To korupcja wpływów; ta jest najgroźniejsza. Skorumpowany sędzia wcale nie musi brać łapówki, wystarczy, że na polecenie czy „sugestię” przełożonego wyda wyrok niesprawiedliwy, niezgodny z dowodami zawartymi w aktach, by później zapewnić sobie szybki rozwój kariery i awanse.

     Nie chodzi o pojedyncze przypadki działań korupcyjnych, które – niestety –  zawsze mogą się zdarzyć, ale o funkcjonowanie całych układów korupcyjnych wzajemnie powiązanych osób,  które mają wpływy i działają na wszystkich szczeblach  wymiaru sprawiedliwości zarówno w prokuraturach, jak i w sądach. I właśnie to jest groźne. Nie mówię tu o wszystkich sędziach i prokuratorach, ale o tych, którzy postępują niegodnie i wbrew misji związanej z ich zawodem, zawodem zaufania publicznego. To oni mają wpływ na  decyzje.

Sędzia oskarża wymiar sprawiedliwości

     Rok temu otrzymałem od byłego sędziego list bezlitośnie obnażający problemy naszego wymiaru sprawiedliwości. Sędzia ów pisze m.in.:

     „Według mnie, problemem polskiego sądownictwa jest nepotyzm i kolesiostwo. Wynika to z tzw. «nominacyjno-kooptacyjnego» systemu powoływania sędziów. Są oni dobierani przez swoich poprzedników i przez nich kontrolowani. Cała procedura powoływania sędziego jest w rękach sędziów – w sądzie okręgowym, apelacyjnym, w Ministerstwie Sprawiedliwości i Krajowej Radzie Sądownictwa. Analogicznie jest z prokuratorami.

     Uważam, że wszelkie próby reformowania sądownictwa (prawdziwej reformy) wymagają jednego – należy po pierwsze odsunąć od tego procesu sędziów, zwłaszcza tych z Ministerstwa. Oni storpedują wszelki inicjatywy ustawodawcze, które nie będą służyły wzmocnieniu ich władzy, wygodzie, bezkarności, zwiększeniu uposażeń i przywilejów tzw. stanu spoczynku. Interes państwa, obywateli, itd. nie ma żadnego znaczenia. […] Liczy się tylko szczególnie pojęte dobro stanu sędziowskiego. […] Nie będzie bowiem «motłoch» czy «swołocz» mieć swego zdania. My jesteśmy najlepszymi prawnikami, ludźmi o kryształowym charakterze, nienagannym morale – to jest sposób myślenia sędziów”.

      Wymiar sprawiedliwości w Polsce przeżywa głęboki kryzys, który ma różne uwarunkowania, w tym historyczne i instytucjonalne, które powodują, że społeczna ocena jego funkcjonowania jest skrajnie niska. Stał się on strukturą oderwaną od rzeczywistości i społeczeństwa. Wzajemne relację między tym organem władzy a obywatelami są nacechowane niechęcią, wręcz wrogością. Powoduje to, że konieczne jest jego głębokie
przebudowanie
. [Podkreślenia – MZ]

     Po zapoznaniu się z szeregiem działań prokuratorów i sędziów  jeden z profesorów Uniwersytetu Warszawskiego napisał „porażająca bezkarność”,  „jesteśmy bezsilni”. Pewien doświadczony sędzia zapytany, jak naprawić ten skorumpowany, nepotyczny system, odpowiedział: „proszę pana, tego się nie da naprawić – to trzeba zburzyć i zbudować od nowa”. A sędzia Jacek Ignaczewski pisze od lat w swych opracowaniach o „zapaści funkcjonalnej  systemu wymiaru sprawiedliwości i konieczności jego generalnej przebudowy (4).

     Od lat ukazują się setki krytycznych artykułów na temat wymiaru sprawiedliwości. Nie spowodowały one jednak praktycznie właściwej reakcji ze strony odpowiedzialnych za nie ludzi i instytucji i żadnych istotnych zmian.

List do premiera

     O naprawie wymiaru sprawiedliwości trzeba mówić i pisać, ale przede wszystkim trzeba działać. Rok temu wysłałem list otwarty do premiera i przekazałem go również wszystkim członkom kierownictwa kancelarii premiera. Nie dostałem żadnej odpowiedzi. Ale… czasy się zmieniają. Pełny tekst listu można znaleźć na www.forum-z.cba.pl.  Poniżej wybrane fragmenty:

Szanowny Panie Premierze                                                     1 września 2012 r.

     Nasz wymiar sprawiedliwości od ponad dwudziestu lat jest ciężko chory. Mamy wadliwe prawo, przeżarte korupcją i nepotyzmem prokuratury i sądy. Cały system jest źle zorganizowany, drogi i niewydolny. Brak efektywnej kontroli. Ostatnie afery dobitnie to potwierdzają. Bardzo krytyczne publikacje w mediach na temat licznych afer i skandali w wymiarze sprawiedliwości niczego nie zmieniają. Nikt nie pyta o przyczyny zapaści wymiaru sprawiedliwości i nie proponuje sposobów naprawy. A odpowiedź jest prosta. O wszystkim decydują kadry i trzeba je zmienić.

     To wszystko sprawia, że stoi Pan przed największym wyzwaniem w swej karierze. Nikt przed Panem, od ponad dwudziestu lat, nie odważył się usunąć z wymiaru sprawiedliwości korupcji i nepotyzmu i dokonać jego radykalnej, gruntownej naprawy.

     To bardzo trudne zadanie, gdyż ma Pan przeciwko sobie potężne siły układów i grupowych korporacyjnych interesów. Ale ma Pan również wielki atut i potężnego sojusznika, nasze SPOŁECZEŃSTWO.

     To ogromna szansa dla Pana i Pańskiego rządu, ale przede wszystkim ogromna szansa dla naszego społeczeństwa, które zapamięta, że przywrócił Pan SPRAWIEDLIWOŚĆ w naszym kraju. To wielka stawka i pasjonujące wyzwanie. Wyzwanie na miarę męża stanu. Czy je Pan podejmie?

Liczę nie tylko na odpowiedź, lecz również na rozmowę z Panem.

Pozostaję z poważaniem                                                         www.forum-z.cba.pl

                                                                                                                                Michał Ziębiński

Petryfikacja starych struktur

     Od 1989 roku nie nastąpiła żadna istotna zmiana w funkcjonowaniu sądownictwa w Polsce i żaden sędzia nie został ukarany za sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej w okresie PRL. W odróżnieniu od innych służb państwowych korpus sędziowski nie przeszedł żadnej weryfikacji. Pisze o tym w swej książce dr hab. Dariusz Skrzypiński z Uniwersytetu Wrocławskiego (5).

     Zgodnie z ustawą z roku 1998, umożliwiającą ocenę sędziów, którzy w latach 1944–1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej, Minister Sprawiedliwości zgłosił do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Najwyższym, 30 spraw sędziów,  którzy w rażący sposób naruszyli zasady bezstronności.  Sąd, po wstępnych czynnościach, oddalił 28 spraw,  a w dwóch rozpatrzonych przypadkach  sędziów uniewinnił.  Nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Dla porównania: w byłej NRD do roku 1995 usunięto 81,2% sędziów.

     W Polsce nieliczną grupkę sędziów zgłoszonych przez Ministra Sprawiedliwości w całości uniewinniono, gdyż sądzili ich koledzy, którzy również byli uwikłani w podobne sprawy. Po prostu nie było dostatecznej grupy bezstronnych sędziów, by osądzić pozostałych.

     Zasadniczym problemem jest to, że stare układy powiązań i zależności są odnawiane przez nowe pokolenia sędziów i prokuratorów starannie dobieranych i promowanych przez ludzi starego układu. Te dwie grupy działają jako silne układy korporacyjne pozostające praktycznie poza kontrolą społeczną. Bez radykalnej zmiany tej sytuacji nie jest możliwe zbudowanie prawdziwie demokratycznego i praworządnego państwa.

      Na zachowanie starych struktur w wymiarze sprawiedliwości wskazują również analizy porównawcze przedstawione w książce dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości prof. Andrzeja Siemaszki (6). W tej ciekawej i pouczającej książce pisze on m.in. o immunitecie sędziowskim.

      „W większości krajów Unii Europejskiej sędziowie i prokuratorzy nie mają immunitetu, mają normowany czas pracy i są pozbawieni nieusuwalności i nieprzenoszalności, ich status jest więc w istocie zbliżony do statusu urzędników państwowych” (s.10).

      Wspominam o tym, gdyż jednym z wniosków przedstawionych  w Forum-Z jest pozbawienie immunitetu sędziów i prokuratorów. Większość społeczeństwa nie jest świadoma tego, że w wielu demokratycznych krajach świata sędziowie nie mają immunitetu, a jednak sądy są tam niezawisłe. Analizy tabel i wykresów z książki prof. Siemaszki pokazują, że chociaż zmieniło się tak wiele, to w wymiarze sprawiedliwości nie zmieniło się nic istotnego.

Co robić? – Działać!

      Co  więc zrobić, by w tej tak ważnej i potrzebnej sprawie zjednoczyć zarówno całe społeczeństwo, jego liczne organizacje, jak i władze, by NAPRAWIĆ WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI? Do tej pory żadna władza, nawet jeśli to obiecywała przed wyborami, po wyborach, kiedy władzę zdobyła, zapominała o tych obietnicach, bo nie była zainteresowana ich realizacją. Czasy się jednak zmieniają. Obecnie NAPRAWA WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI jest nie tylko potrzebna społeczeństwu i państwu, ale może się również opłacać władzy. Jest zrozumiałe, że samo społeczeństwo nie dokona tak potrzebnych reform, a władza będzie potrzebowała jasno wyrażonej woli i presji społeczeństwa, by ich dokonać.  To musi być kontrakt pomiędzy społeczeństwem i władzą – obdarzymy was zaufaniem, ale dopiero wtedy, gdy NAPRAWICIE WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI i społeczeństwo będzie tę naprawę kontrolować. Inaczej
żadna władza tego nie zrobi, bo żadna nie zrobiła tego przez ponad dwadzieścia lat.

      Forum-Z powstało właśnie po to, by pomóc w samoorganizacji społeczeństwa na rzecz NAPRAWY WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI. Na stronie  Forum-Z i blogu tokfm zarejestrowano blisko 160 tys. odwiedzin z 63 krajów. Na listę poparcia tej inicjatywy wpisało się ponad 7,6 tys. osób, w tym m.in. 63 profesorów, 105 prawników i 39 dziennikarzy. Należy dodać, że z ponad 7 tys. respondentów sondy 99% poparło inicjatywę NAPRAWY WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI. Teraz potrzebne jest masowe poparcie programu poprzez aktywną kampanię mediów, oświadczenia stowarzyszeń i fundacji oraz masowe poparcie profesorów, którzy cieszą się u nas najwyższym prestiżem i uznaniem społecznym. Musimy wszyscy w to uwierzyć i obudzić się z zabójczego letargu. Wtedy niemożliwe stanie się możliwe. Właśnie minęła rocznica porozumień sierpniowych. Było niemożliwe, a jednak się stało!

      A co do braku woli politycznej, o której wspominał profesor UW, to już najwyższy czas, by ta wola została wreszcie wyrażona przez Prezydenta RP, Sejm i rząd poprzez bardzo konkretne i skuteczne działania, bo po to społeczeństwo te władze wybrało. Żyjemy w Polsce wolnej i demokratycznej, teraz wspólnie musimy sprawić, byśmy żyli  również w Polsce sprawiedliwej.

 Michał Ziębiński

 PS. Polecam film  Olivera Stone’a  „JFK”  z Kevinem Costnerem w roli prokuratora.

Zobacz dyskusję w STUDIOOPINII

Przypisy

(1) Marek Safjan, Prawa Polska, Rosner i wspólnicy, Warszawa 2005.  Seria „Szklane Domy”, s. 46-47, www.riw.pl

(2) Trzy pytania o korupcję – SONDAŻOWNIA „Sondaże, testy i takie tam …” Salon 24 – 2010.

(3) Studenci prawa o swej przyszłości zawodowej, red. nauk. Elżbieta Łojko, Warszawa 1999, s.234-235.

(4) Jacek Ignaczewski, Imponderabilia sądowe–ustrój–2010, www.hfhr.pl

      Gruntowną reformę sądownictwa czas zacząć–2007, www.monitorprawniczy.pl

(5) Dariusz Skrzypiński, Władza sądownicza w procesie transformacji polskiego systemu politycznego. Studium

      politologiczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2009, s.368-376, www.wuwr.com.pl

(6) Andrzej Siemaszko i inni, Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej, Warszawa 2011,

      www.oficyna-naukowa.com.pl

 

 

25.08.2013 – PIĄTA BLOKADA – NAPRAWMY WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI

Po raz piąty dokonano blokady – tym razem – skrzynki pocztowej związanej z mailingiem informującym o STRONIE I DZIAŁANIACH  Forum-Z. Dokonała tego, w swej poczcie, bez uprzedzenia i jakichkolwiek wyjaśnień,  firma Google.

Umieszczając skrzynkę pocztową w czołowej amerykańskiej firmie, miałem nadzieję, że będzie ona stać na straży wolności słowa i demokracji. 

Ponurym żartem jest to, że jedyna możliwość kontaktu z tą firmą, jaką jest formularz kontaktowy, została również zablokowana.

Czy może ktoś podać do publicznej wiadomości, nazwisko, adres mailowy i telefon, szefa firmy, lub osoby która podjęła decyzję w tej sprawie. „Wielki brat” działa jak u Kafki, jest niewidoczny.   

Komentarze są zbyteczne – komuś działalność Forum-Z bardzo przeszkadza!

Wszystkich proszę o nagłośnienie tej sprawy i pomoc.

Dziękuję 

Michał Ziębiński

 

 

 

Wniosek – 8 – Uzupełnić art. 207 Kodeksu Cywilnego

Uzupełnić art. 207 kodeksu cywilnego o paragraf 2. 

Obecna treść:

Art. 207. Pożytki i inne przychody z rzeczy wspólnej przypadają współwłaścicielom w stosunku do wielkości udziałów: w takim samym stosunku współwłaściciele ponoszą wydatki i ciężary związane z rzeczą wspólną.

Proponowana zmiana – dodać paragraf 2:

Art. 207. par. 2. Jeśli pożytki i przychody właścicieli z rzeczy wspólnej nie są, z powodu swej natury, struktury czy właściwości adekwatne do udziałów, to wydatki, nakłady i ciężary związane z rzeczą wspólną, każdy właściciel ponosi proporcjonalnie do przypadających mu pożytków i przychodów.

Uzasadnienie:

W swej aktualnej formie artykuł ten stwierdza po prostu oczywistość, której nikt rozsądny nie kwestionuje. Problem powstaje wtedy gdy pożytki i przychody z różnych powodów nie są jednakowe dla wszystkich. Dlatego aktualną treść należy pozostawić jako paragraf 1., oraz dodać paragraf 2.

Aktualna treść tego artykułu powoduje w pewnych przypadkach, wieloletnie spory i prowadzi do długich i kosztownych procesów, gdyż niektórzy współwłaściciele wbrew zdrowemu rozsądkowi, uważają, że zawsze wszyscy powinni ponosić jednakowe wydatki, niezależnie od przypadających im pożytków, nawet gdy te różnice są bardzo istotne lub tych pożytków w ogóle nie mają. Dodając paragraf 2., unikniemy niepotrzebnych sporów, procesów, kosztów, a przede wszystkim degradacji sąsiedzkich stosunków i poczucia wspólnoty.

Wniosek – 7 – Zlikwidować przedawnienia dla przestępstw popełnianych przez przedstawicieli prawa

Wprowadzić w prawie karnym zasadę, że wykroczenia i przestępstwa popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów, oraz innych funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości,  w trakcie pełnienia ich obowiązków zawodowych, nie podlegają przedawnieniu.

Uzasadnienie:

Wprowadzenie w prawie karnym zasady, że wykroczenia i przestępstwa popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów, w czasie pełnienia ich obowiązków zawodowych, nie podlegają przedawnieniu, jest konieczne, gdyż obecnie, przedawnienie jest jedną z furtek, przez którą przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości uciekają przed odpowiedzialnością. Ludzie którzy mają pilnować respektowania prawa, muszą ponosić surowe konsekwencje za łamanie prawa  i mieć pewność, że nie umkną sprawiedliwości, stąd konieczność likwidacji przedawnienia dla tej kategorii przestępstw.

 

 

 

Wniosek – 6 – Wprowadzić kontrolę NIK w wymiarze sprawiedliwośći

Wprowadzić zewnętrzną kontrolę przez NIK, wybranych obszarów działalności jednostek wymiaru sprawiedliwości.

Uzasadnienie:

Wprowadzenie zewnętrznej kontroli przez NIK, wybranych obszarów działalności jednostek wymiaru sprawiedliwości, jest konieczne, gdyż obecnie nie podlegają one żadnej kontroli zewnętrznej ani społecznej. Kontrola wewnętrzna jest często fikcją. Jeśli NIK, może kontrolować Urząd Prezydenta czy jednostki Rządu, to nie ma żadnych przeciwwskazań, by nie kontrolować organizacji, zarządzania, finansów, przestrzegania procedur, w wymiarze sprawiedliwości i prokuraturze. Teraz pozostaje on poza jakąkolwiek kontrolą zewnętrzną. Z kontroli zewnętrznej, należy wyłączyć tylko obszary zarezerwowane ściśle do kompetencji sędziów czy prokuratorów.

Jeśli nasz wymiar sprawiedliwości, funkcjonuje tak jak funkcjonuje, to znaczy w sposób drogi i niewydajny, to między innymi dlatego, że jego struktura, organizacja i procedury działania, nie są przez nikogo kontrolowane i są w rezultacie ustalane przez samych sędziów i prokuratorów. Powoduje to, że funkcjonuje on tak jak jest wygodniej sędziom i prokuratorom, a nie społeczeństwu któremu powinni służyć.

Jak napisał sędzia Jacek Ignaczewski, sędzia jest od sądzenia, a prokurator od ścigania przestępców. Do tego są szkoleni i na tym się znają, a w każdym razie powinni się znać. Od organizacji zarządzania i finansów są inni specjaliści. To inna wiedza i inne umiejętności.